Jakiś rok temu ktoś uderzył mi w nadkole. Powstała wgniotka i odpadł lakier. Oczywiste jest, że zaczęło rdzewieć. Zabezpieczyłem tylko środkiem na rdzę i nie naprawiałem dalej bo nie miałem potrzeby ani czasu.
Trzy dni temu znów zostałem uderzony i to w to samo miejsce, ale też zahaczono mi drzwi. Sprawca przeszlifował mi kawałek drzwi, tą wgniotkę w nadkolu i kawałek





















Sąsiad zalał mi łazienkę. Po pierwszym odwołaniu wycena według "największego polskiego ubezpieczyciela" to X, a za remont zapłaciłem prawie 3X. Największym problemem jest stawka za roboczogodzinę remontu: ok. 35 zł, czyli żenująco nisko. We Wrocławiu nawet do sprzątania za tyle nikogo bym nie znalazł.
Czy ktoś skutecznie próbował podważyć tę kwotę? W jaki sposób?
Remont w legitnej firmie, która zrobiła swój kosztorys i dała fakturę (ale ubezpieczalnia to w zasadzie
@mirko_anonim: dobrze że nie formę