Mirki, łzy w oczach i w---w na ignorancję tego społeczeństwa... jadę sobie rano do pracy z mój #niebieskipasek , na środku drogi leży koteł, zero oznak życia. Wysiadam, lecę, biegnę, paczę, żyje. Dzwonimy po ekostrażach, tozach, r--------------y i co? NIC!!! Żadna z pseudoprozwierzecych organizacji nie wykazała chęci pomocy... Żadna! Niewiele myśląc ładujemy kota do auta i rura do veta. Niestety :( Koteł wychłodzony, 30 stopni :( odwodniony na maksa i
  • 21
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Sztefi skala problemu jest dużo większa. I tak nie powstrzymasz całego cierpienia. W firmie przetwórstwa mięsa przychodzi praktykant nieuk 75 IQ, nie umie obsługiwać maszyny do uśmiercania zwierząt i robi im krzywdę. Np zamiast głowy ucina łapę. Świnie jadą na śmierć w klatkach w których nie mogą się nawet obrócić. To się dzieje wszędzie.
  • Odpowiedz
@Sztefi: poruszyłaś kilka problemów jednym wpisem. Po pierwsze to, że wiele organizacji działa głównie po to, żeby założyciele żyli z dotacji ludzi dobrej woli i wyzyskiwania wolontariuszy - nie wszystkie, ale bardzo dużo. Po drugie, że ludzie niespecjalnie przejmują się takimi rzeczami i nie ważne czy leży kot, czy leży człowiek, wolą ominąć, zapomnieć i nie robić sobie problemu. Po trzecie, że jesteśmy jako ludzkość jednak dość wybiórczy w kwestii
  • Odpowiedz
Oj Wykopki ale mam jebitny ból d--y. Musze się komuś anonimowo wygadać bo mnie k-----a trafi. Akcja 100% true.

Mieszkam ze swoim #niebieskipasek od roku, jakoś niedługo po tym, jak zmarła jego mama. Oboje pracujemy, utrzymujemy sie sami, jakos dajrmy rade. Mieszkanie jest duze na tyle, 75m2, że co jakiś czas mieszka z nami jego ojciec, ale na stałe w osobnym pokoju wegetuje tam jego brat. Wegetuje to najlepsze słowo.
  • 49
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Trudno jest mi się pogodzić z obecnością dziecka mojego #niebieskipasek (on lekko over 30 lvl, ja jeszcze nie 30 lvl ale niedługo :)). Uprzedzając wszystkie komentarze, że trzeba było szukać faceta, a nie bolca... No cóż, czasami różne losy różnych osób się splatają. Pokochałam swojego niebieskiego parę lat temu i tak zostało, ale jesteśmy razem od roku. Młody (10 lvl) bywa u nas rzadko, raz na 2-3 tygodnie na 2-3 dni, ale teraz ma być u nas przez 2 tygodnie. Nie czuję się swojo jak jest u nas, praktycznie zamykam się w sobie i nie wiem, co ze sobą zrobić - tak, jakby ktoś naruszał moją świętą przestrzeń. Przestaję mieć swoje miejsce w domu. Dystansuję się, co generuje często kłótnie, a zazwyczaj w ogóle się nie kłócimy, co najwyżej sprzeczamy. Mamy dwa pokoje, więc młody śpi w salonie, nie ma swojego pokoju i swojej półki na rzeczy nawet. Mój niebieski nawet nie wyszedł z taką inicjatywą, a mi to na rękę.

Może ktoś, kto ma już swojego gówniaka lub był w podobnej sytuacji, jest mi w stanie doradzić? Terapia? Walka sama z sobą?

Uprzedzając pytania: tak, chciałabym już swoje dziecko, ale zdecydowanie - bez ciśnieniowania się. Uważam, że poważny rok razem jak dotąd to jeszcze mało na takie decyzje mimo, że znamy się dłużej.
  • 22
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Ta historia miała miejsce jakieś 10 lat temu, kiedy wynajmowałam z byłym #niebieskipasek kawalerkę w centrum krakowskiej kamienicy.
Wymyślił sobie chłop frytki, i wziął się do roboty rozgrzewając olej na patelni. W tym czasie zadzwonił na skype mój tato, zostawił rozgrzewający się olej i odebrał rozmowę. Rozmowa się przedłużała, aż wiedziona jakimś instynktem poszłam do kuchni i zastałam pożar. Płonęła patelnia z olejem. Sparaliżowało mnie ze strachu, bo nigdy wcześniej nie byłam postawiona przed taką sytuacją. Krzyknęłam tylko, że się pali. Były elokwentnie powiedział niedoszłemu teściowi "przepraszam cię na chwilkę ale mamy pożar" i poszedł do kuchni.
Najlepsze jest to, że oboje wiedzieliśmy co się robi w takiej sytuacji, ale jakoś nie było pod ręką pokrywki, żeby zdusić ogień. Ja to w ogóle stałam sparaliżowana strachem, ale co ten cymbał zrobił to jest k---a poezja. Nalał wody do garnka i chlusnął w płonącą patelnię.
Słup ognia, tyle widziałam zanim się schowałam. Języki ognia pełzające po suficie. Ale zgasło. Czy zrobił coś po chluśnięciu wodą czy zgasło samo, nie wiem do dziś bo się schowałam (też niezbyt mądrze), ale jak już zgasło to zaczęliśmy oceniać straty.
Patelnia do wywalenia, frytków nie będzie, osmalona ściana i sufit. Kiepsko, bo mieszkanie wynajmowane, a odmalowywać całej kuchni nam się nie chciało.
Zrezygnowana, trzymając głowę w rękach powiedziałam, że namaluję na tym osmolonym miejscu wulkan, że niby tak wybucha.
Tu-mleko - Ta historia miała miejsce jakieś 10 lat temu, kiedy wynajmowałam z byłym #...

źródło: comment_OTg64jyHN0faZE5raItxGyLkhkyoJBX9.jpg

Pobierz
  • 34
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 597
Sama nic nie zrobilas, nie powstrzymalas go i w dodatku schowalas sie i bluzgasz na bylego, ze probowal cos zrobic choc nieudolnie w stresie xd? #logikarozowychpaskow

Swoja droga to gz za pomysł z wulkanem :D
  • Odpowiedz
@Tu-mleko: Twój były nie dość, że kulturalny, to jeszcze rozmowny (nie każdemu łatwo przychodzą gadki z przyszłym teściem) i w sytuacji zagrożenia podjął jakiekolwiek działanie podczas gdy ty siedziałaś w kącie skulona xD
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Mój #niebieskipasek (24 lvl, ja 21 lvl) jest prawiczkiem, tzn. był zanim się poznaliśmy. Nie powiedział mi o tym od razu, a ja się nie zorientowałam. Nie wiem czemu. Nasze pierwsze razy nie były jakieś wspaniałe i trzeba było się dotrzeć, ale nie kończył po 30 sekundach a po kilkunastu minutach. Może to ze stresu?
Wracając do tematu: wczoraj, po ponad pół roku związku powiedział, że był prawiczkiem ale bał się przyznać z obawy przed odrzuceniem. Kiedyś mówił, że kilka lat temu miał jakąś dziewczynę, ale dość szybko się rozstali. Zamurowało mnie i nie wiedziałam co powiedzieć. Powiedziałam tylko "OK" i coś że bym go przecież nie odrzuciła. Ale teraz mam mętlik w głowie. Po pierwsze, skoro okłamał mnie w tak błahej sprawie, to kto wie jakie jeszcze tajemnice przede mną skrywa? Po drugie, szczerze mówiąc gdyby przyznał mi się do prawictwa na początku związku to chyba bym mu podziękowała, bo już miałam jednego prawiczka i zostawił mnie dla innej, bo chciał mieć porównanie jak to jest kochać się z inną a ja takie porównanie miałam. Teraz zaczynam się obawiać, że i jemu niedługo przyjdzie ochota na nadrobienie straconych lat.
Nie wiem co robić, czy go zostawić czy nie ( ͡° ʖ̯ ͡°) Wydawał się fajnym facetem, ale dlaczego tak mnie oszukiwał?
#zwiazki
  • 39
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mirki, idę dzis na randkę z moim #niebieskipasek, pierwsza od dawna i pierwsza po naszym dość dużym kryzysie. I jednocześnie tak bardzo sie ciesze, że aż upiekłam mu ulubione ciasto, a z drugiej strony coś mi ciągle w głowie mowi, że coś będzie nie tak. Jak uciszyć #logikarozowychpaskow albo raczej #logikaludziznerwica żeby faktycznie docenić dzisiejszy dzien, a nie martwić sie na zapas?
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Well Mireczki. #niebieskipasek z którym (nie) jestem oficjalnie właśnie wyszedł z imprezy gdzie grał tylko po to, żeby przywieźć mi p--o i przytulić się do snu, bo się stęsknił. Mimo, że wczoraj ja spałam u niego i dzisiaj spędziliśmy w Polsce dnia razem. Czuje dobrze człowiek( ͡° ͜ʖ ͡°)

#zwiazki #rozowypasek #chwalesie ?
  • 20
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Roznica miedzy #rozowypasek a #niebieskipasek na podstawie wpisu o grubym znajomym. Niebiescy napisali, ze spoko ziomki, same pluay, a z rozowymi? Ja w chlewie, dobrze miec gruba kolezanke bo mozna sie dowartosciowac, bo gruba to gorsza itd. I widzicie, to jest wlasnie roznica miedzy nami https://www.wykop.pl/wpis/25817415/oswiadczenie-niby-jest-powszechna-bekazgrubasow-al/
#logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach