@AnonimoweMirkoWyznania: wydaje mi się że sam sobie z tego zdajesz sprawę. Więc nie potrzebujesz wykładu, ale raczej moralnego wsparcia.
Ja bym w takiej sytuacji rozważał jakieś przeniesienie albo zmiane pracy. Nigdy bym nie chciał się przyczynić do zniszczenia rodziny, zabraniu komuś żony i matki.
  • Odpowiedz
Problem raczej nietypowy i sam rozważam pójście z tym do psychologa bo nie wiem czy sam dam to radę "przepracować"...

Mam już od jakiegoś czasu problem z szeroko pojętym przemijaniem. Wspomnienie czegokolwiek co było i już nigdy nie wróci (szkolne przyjaźnie, młodzieńcze imprezy) budzi u mnie stany depresyjne.

Ale najgorsze jest poczucie, że już nigdy nie przeżyję takiego dzikiego zakochania, zauroczenia z motylami w brzuchu. A czemu nie? Otóż jestem w wieloletnim udanym
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@PiccoloGrande: może spróbujcie odgrywać scenki, wystarczy ubrać perukę, albo niech się inaczej ubierze niż zwykle, sam jak nosisz okulary to załóż soczewki albo jak nie to kup jakieś i też zmień ubiór, umówcie się w barze i spróbuj ją poderwać jeszcze raz ^^

a jak ci się nie chce to chociaż nie narzekaj :p
  • Odpowiedz
@Profil_Internetowy: Ostatnio dużego "strzała" dawały mi przykłady szczęśliwych rodzinek, np. wśród znajomych czy na insta. Tylko absolutnie nie mówię tu o influencerkach z bombelkiem, bardziej o facetach, których już obserwowałem wcześniej np. z powodu wspólnej pasji czy zawodu, a przy okazji gdzieś tam między wierszami okazywało się, że mają świetną żonę i dzieci.

@funny_bunny: Dziękuję, na pewno wezmę pod uwagę :).

@scriptkitty: Warto. Trzymam kciuki.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
I jak tu trzymać się #stoicyzm...
Od miesiąca jestem bezdomnym, bo jestem w trakcie załatwiania mieszkania, śpię u kolegów, przyjaciel ciągle pracuje i zepsuł nam się kontakt który obecnie chcę odnowić.
Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że dziewczyna wyjeżdża na cały miesiąc... nie dam rady, bo spotykamy się codziennie i jest dla mnie najważniejszą osobą. Co zrobić... jeju, przecież to wszystko się zepsuje... boję się
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Ferrel: Nie będę się z tym kłócił :) Nie bez powodu takie pandemie jak teraz sprzyjają rozbiciu związków, małżeństw itd. Czasami chwila odpoczynku nie zaszkodzi na pewno!
  • Odpowiedz
Najgorsze co mogłem zrobić to idealizowanie dziewczyn. Któryś raz z rzędu się na tym przejechałem (czyt. osoba była całkiem inna niż myślałem). Ech... wygląd nie mówi wszystkiego.

Podzielę się cytatem z książki "Przebudzenie": "Kochasz jedynie swą z góry przyjętą i pełną nadziei wizję tej
osoby. Pomyśl o tym przez chwilę. Nigdy nie byłeś zakochany w rzeczywistej osobie, byłeś
natomiast zakochany w swojej a priori przyjętej wizji tej osoby. I czy to nie
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Fioletoffylck: przypisywanie pozytywnych cech ze względu na wygląd dotyczy większości z nas. Także nie biczuj się zbyt mocno ;) Gorzej, jeśli idealizacja idzie dalej i mimo widocznych oznak, że wizja osoby w głowie jest inna niż w rzeczywistości, ignoruje się to, na rzecz kontynuowania relacji, co wpędza w jeszcze gorsze konsekwencje, bo jednocześnie umacnia się więź i coraz ciężej jest zrezygnować z takiej osoby. Póki nie nastąpi jakaś duża konfrontacja
  • Odpowiedz
@AnonimoweMirkoWyznania a ja Cię rozumiem Mirku. Sama byłam w siedmioletnim związku i kiedy ostatecznie się skończyło, żałowałam każdego jednego "straconego" dnia. Przeszło mi dopiero, kiedy zaczęłam spotykać się z moim już-prawie-mężem. Wówczas stwierdziłam, że przeszłabym tamten sajgon jeszcze tysiąc razy, gdybym miała pewność, że ostatecznie wyląduję w tym miejscu. Miałam 23 lata, kiedy rozstałam się z tamtym.
  • Odpowiedz