Rozwala mnie, że koniarze autentycznie uważają się za największych przyjaciół koni. Kochają je, rozumieją, mają z nimi wyjątkową więź. xD
A ta wyjątkowa więź polega na tym, że trzymają zwierzę w zamknięciu, zakładają mu siodło, wkładają metal do pyska i każą wozić swoje dupsko po lesie.
Wyobraźcie sobie taką przyjaźń między ludźmi. Zamykasz kolegę w garażu, karmisz marchewką, a w weekend wsiadasz mu na plecy i każesz biegać w kółko. I jeszcze wszystkim opowiadasz,