Problem raczej nietypowy i sam rozważam pójście z tym do psychologa bo nie wiem czy sam dam to radę "przepracować"...

Mam już od jakiegoś czasu problem z szeroko pojętym przemijaniem. Wspomnienie czegokolwiek co było i już nigdy nie wróci (szkolne przyjaźnie, młodzieńcze imprezy) budzi u mnie stany depresyjne.

Ale najgorsze jest poczucie, że już nigdy nie przeżyję takiego dzikiego zakochania, zauroczenia z motylami w brzuchu. A czemu nie? Otóż jestem w wieloletnim udanym
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@PiccoloGrande: może spróbujcie odgrywać scenki, wystarczy ubrać perukę, albo niech się inaczej ubierze niż zwykle, sam jak nosisz okulary to załóż soczewki albo jak nie to kup jakieś i też zmień ubiór, umówcie się w barze i spróbuj ją poderwać jeszcze raz ^^

a jak ci się nie chce to chociaż nie narzekaj :p
  • Odpowiedz
@Profil_Internetowy: Ostatnio dużego "strzała" dawały mi przykłady szczęśliwych rodzinek, np. wśród znajomych czy na insta. Tylko absolutnie nie mówię tu o influencerkach z bombelkiem, bardziej o facetach, których już obserwowałem wcześniej np. z powodu wspólnej pasji czy zawodu, a przy okazji gdzieś tam między wierszami okazywało się, że mają świetną żonę i dzieci.

@funny_bunny: Dziękuję, na pewno wezmę pod uwagę :).

@scriptkitty: Warto. Trzymam kciuki.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
I jak tu trzymać się #stoicyzm...
Od miesiąca jestem bezdomnym, bo jestem w trakcie załatwiania mieszkania, śpię u kolegów, przyjaciel ciągle pracuje i zepsuł nam się kontakt który obecnie chcę odnowić.
Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że dziewczyna wyjeżdża na cały miesiąc... nie dam rady, bo spotykamy się codziennie i jest dla mnie najważniejszą osobą. Co zrobić... jeju, przecież to wszystko się zepsuje... boję się
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Ferrel: Nie będę się z tym kłócił :) Nie bez powodu takie pandemie jak teraz sprzyjają rozbiciu związków, małżeństw itd. Czasami chwila odpoczynku nie zaszkodzi na pewno!
  • Odpowiedz
Najgorsze co mogłem zrobić to idealizowanie dziewczyn. Któryś raz z rzędu się na tym przejechałem (czyt. osoba była całkiem inna niż myślałem). Ech... wygląd nie mówi wszystkiego.

Podzielę się cytatem z książki "Przebudzenie": "Kochasz jedynie swą z góry przyjętą i pełną nadziei wizję tej
osoby. Pomyśl o tym przez chwilę. Nigdy nie byłeś zakochany w rzeczywistej osobie, byłeś
natomiast zakochany w swojej a priori przyjętej wizji tej osoby. I czy to nie
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Fioletoffylck: przypisywanie pozytywnych cech ze względu na wygląd dotyczy większości z nas. Także nie biczuj się zbyt mocno ;) Gorzej, jeśli idealizacja idzie dalej i mimo widocznych oznak, że wizja osoby w głowie jest inna niż w rzeczywistości, ignoruje się to, na rzecz kontynuowania relacji, co wpędza w jeszcze gorsze konsekwencje, bo jednocześnie umacnia się więź i coraz ciężej jest zrezygnować z takiej osoby. Póki nie nastąpi jakaś duża konfrontacja
  • Odpowiedz
@AnonimoweMirkoWyznania a ja Cię rozumiem Mirku. Sama byłam w siedmioletnim związku i kiedy ostatecznie się skończyło, żałowałam każdego jednego "straconego" dnia. Przeszło mi dopiero, kiedy zaczęłam spotykać się z moim już-prawie-mężem. Wówczas stwierdziłam, że przeszłabym tamten sajgon jeszcze tysiąc razy, gdybym miała pewność, że ostatecznie wyląduję w tym miejscu. Miałam 23 lata, kiedy rozstałam się z tamtym.
  • Odpowiedz
AnonimoweMirkoWyznania - #anonimowemirkowyznania 
Czym jest dla was miłość? Jaka jest...

źródło: comment_1595831030sKfvIsKFkBwl2Cyi3ltlBn.jpg

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: miłość to uczucie, gdy chcesz z kimś być, tęsknisz, jest dla ciebie bardzo ważny, czujesz się z tą osobą dobrze, bezpiecznie i naturalnie, chcesz by ta osoba miała takie odczucia wobec ciebie, troszczy z soe o nią, wspierasz, dbasz.

Tak ogólnie :D bo wiadomo, że inaczej kocha się rodziców, dzieci, inaczej partnera :)
  • Odpowiedz
@AnonimoweMirkoWyznania: kiedy bylem we wczesnych latach dwudziestych kilka razy tak miałem, ze po pijaku i pod wpływem emocji zrywałem, po to żeby po kilku dniach (kiedy wytrzeźwiałem i ochłonąłem) wrócić; najczęściej po to, żeby się przekonać, ze jednak miałem racje i koniec znajomości był dobrym pomysłem - tydzień / dwa później, definitywnie kończyłem związek i szedłem przed siebie nie oglądając się wstecz
  • Odpowiedz
AnalogowaEskimoska: Ale właśnie jak to jest z punktu widzenia kobiet? Na 90% to one zrywają. Mają czasami poczucie, że źle zrobiły? Czy tylko nuda podpowiada się odezwać?
Kiedyś moja Ex po kilku miesiącach zadzwoniła co.tam itd (,miałem uro) i później 0 kontaktu xD

Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

  • Odpowiedz
@czworokot: Zmieniłem zdjęcie w sumie lepiej pasuje do całej otoczki która napisałem.

Tak zgadza się masa tutaj szczęśliwych ludzi, rodzin patrzących się na mnie jak na kretyna wszystko się zgadza.
  • Odpowiedz