Pytanie do żonatych Mireczków - też musicie sobie sami dogadzać?
Kiedy byłem jeszcze młody i głupi, małżeństwo wydawało mi się całkiem inne. Wiecie, macie u boku kobietę, którą kochacie i która Was kocha, z którą regularnie uprawiacie seks, której sama obecność nadaje sens życiu. W sumie z podobnego założenia wychodzi wielu przegrywów - wejście w związek zmieni wszystko na lepsze, będą te słynne seksy, będzie lepiej, kolorowo i w ogóle.
No,
Czy własnoręcznie wyręczasz swoją żonę z małżeńskiego obowiązku?
- Tak 62.1% (59)
- Nie 37.9% (36)
- Tarsiik
- ToNieOn
- Antoni_Kosiba
- Dante_alighieri
- DerMirker
- +4 innych























Czy nim wezmie sie slub koscielny (tzw mieszany- katoliczka + ateista) to koniecznie trzeba cjodzic na nauki przedmalzenskie? Rozumiem ze wszystko mi wybacza brak spowiedzi nie przysieganie na bostwa itp ale nauk nie da sie odpuscic w zaden sposob? Tym bardziej ze ja sam na nie bede chodzil bo laska mieszka daleko i juz je ukonczyla u siebie w parafii
TLDR: ja mamslub koscielny w dupie. Narzeczona chce bo jest moherem. Tylko dla niej daje sobie pogardzac facetom w sukienkach.
Reszta:
gwoli scislosci: jestem ateista a nawet czasem antyklerykalem i sie nie kryje z tym. Moglem normalnie wziac slub z laska udajac katolika itp ake wole stawiac sprawe jasno i uczciwie. Slub koscielny tylko dlatego ze ona tego chce wiec spoko nie mam nic przeciwko chocby to bylo w obrzadku