@Jonn: Obiektywnie z (bardzo dużym prawdopodobieństwem) nie ma sensu. Z punktu widzenia człowieka zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym i mamy "wgrany" sens w postaci potrzeby przetrwania i przedłużenia gatunku. To może być niesatysfakcjonujące dla niektórych osób, przez co powstały pewne drogi takie jak np. hedonizm, stoicyzm, nihilizm. A tak w ogóle to czy my cokolwiek powinniśmy?
  • Odpowiedz
@pyroxar: Zakładamy, że szczęście i cierpienie istnieją, co jest oczywiście prawdziwe. Zauważamy, że rodząc dzieci tworzysz potencjalne (choć w rzeczywistości gwarantowane) cierpienie, a więc ryzykujesz CZYIMŚ życiem. Logicznie patrząc nie masz prawa ryzykować czyimś życiem, możesz to robić swoim, ale nie cudzym. A więc nie masz prawa sprowadzać tutaj nowych istot.
Co ciekawe, ludzie uważają, że odbieranie życia to coś złego, ale z tworzeniem go nie mają problemów, tak jakby życie
  • Odpowiedz
I nie wpadliście jeszcze na to, ze rodząc też tworzysz szczęście? To w końcu uznajecie czy jednak nie? A może zależy, kto pyta xddd.


@biliard: oczywiście, że tworzysz potencjalne szczęście, jednak:
1. cierpienie jest gwarantowane
2. szczęście nie
3, najważniejsze: NIE MASZ PRAWA GRAĆ W RULETKĘ CZYIMŚ ŻYCIEM
  • Odpowiedz
#antynatalizm #filozofia

"Bardzo ciekawe, że czasem poruszanie kwestii etyki prokreacyjnej jest uznawane za okrutne i nieludzkie, tak, jakby było oznaką odtrącania nienarodzonych dzieci, pewnym rodzajem niechęci do nich. To całkowite deformowanie intencji etycznej refleksji nad prokreacją. Wręcz przeciwnie, ta refleksja jest motywowana głęboką troską o potencjalne dzieci, jest związana z tym, że ich pojawienie się jest dla nich ryzykiem, będącym konsekwencją bezmyślnego, ograniczającego i agresywnego działania wobec tych małych bezbronnych istot, o
  • Odpowiedz
O, bardzo ciekawy nurt:


nie wiedziałem, że jest nazwane i z grubsza usystematyzowane.

Zaznaczę na wstępie, że jestem zupełnie odległy od hejtowania własnych rodziców czy czczenia przegrywu, nie uważam też żeby zabraniać chętnym i choć trochę świadomym rozmnażania się, niech robią co chcą.

Wiele lat temu doszedłem samodzielne w swoich przemyśleniach do przekonania, że prawdopodobnie nie byłbym w stanie wychować swoich potencjalnych dzieci tak jakbym chciał, to jest na osoby wrażliwe i
@jarokowa:

Człowiek pojawia się dopiero później, a to, o co obwinia się często człowieka, o zło, na Ziemi było już przed nim.


Zatem - świat po prostu z założenia, ze swojej konstrukcji, od początku jest brutalny i zły

O to to. W zupełności się zgadzam.

Stwórca - kimkolwiek by nie był (Istota wszechwładna personalna, obca cywilizacja, coś w rodzaju intelektu czy pierwotnej cząstki itd) takim właśnie świat stworzył, jeśli to dzieło
  • Odpowiedz
@PaniFral:

jeśli jakiś bóg istnieje to jest chorym #!$%@?, a nie miłościwym ojcem


Dokładnie. Dlatego jeśli miałbym wierzyć (choć ten rozdział jest dla mnie raczej zamknięty) to mógłby być to tylko Bóg w wydaniu gnostyckim czyli Bóg obcy temu światu, który go nie stworzył i który nie jest wszechmocny (inaczej dawno by to sprzątnął).
  • Odpowiedz
  • 3
@Kralizek Niestety ma nerwicę natręctw, co w połączeniu z jego słoweńskim akcentem brzmi ciężko, natomiast do Petersona po jakimś czasie straciłem dużo szacunku, to jest nieziemskie jak został poturbowany w debacie o antynatalizm, rozmowie o anarchiźmie (dyletanctwo) i przedewszystkim jego arogancka zlewka Zizka w debacie, gdzie stwierdził że przeczytał tylko Marksa przed debatą, nic z prac Slavoja, co mu się odbiło w mediach. Natomiast od jakiegoś czasu stał się pozytywką gadającą to
  • Odpowiedz
Żyjecie tylko dlatego, bo boicie się nie żyć, a boicie się nie żyć dlatego, że żyjecie. Gonicie za ulotnymi przyjemnościami, żeby zająć się czymś na tyle by zapomnieć jakie to życie jest bezsensowne - a gdy je osiągacie to wymyślacie sobie nowe przyjemnostki, żeby uciec od bezsensowności egzystencji. Albo po prostu stare wam się nudzą. Wszystko jest realizowane wedle całego programu, który jest nauczany od małego, kulturowo, przez wychowanie. Tak zaistniał cały
@Thachi: Sens istnieje dopiero jak go stworzysz, a nie sam z siebie. Np jesteś głodny to zrobisz sobie jeść, więc sens będą miały wszystkie czynności jakie wykonasz aż do zaspokojenia głodu, czyli realizacji wyznaczonego celu. Sens to abstrakt który fizycznie nie istnieje, to koncept. Sens można czemuś nada bądź go zabrać, bo nie jest integralną częścią rzeczywistości. To nie jest tak że życie nie ma sensu, to sens nie istnieje. Jak
  • Odpowiedz
@Thachi: Błędem jest zakładanie że egzystencja powinna mieć sens, lub że to źle że go nie ma. Egzystencja samego "sensu" jako abstraktu jest relatywna i zależna od naszego nastroju, wyobraźni czy zdolności poznawczych. Fizyczna egzystencja jest namacalna i to wystarczy, sens jest jedynie wymysłem, do niczego egzystencji nie potrzebnym. Nie ma dobrego powodu żeby się nim przejmować, tak jak nie ma powodu przejmować się innymi rzeczami których nie ma, np potworem
  • Odpowiedz