No nareszcie jakiś normalny początek weekendu (ʘ‿ʘ)
Co prawda trochę zaspałem i obudziłem się po piątej, do tego młody wstał jak sprężynka - ale mimo lekkiego zamarudzenia pozbierałem się do biegu o 5:42. Słońce było już wysoko, ale nie przypiekało - zresztą było bardzo przyjemnie, na termometrze widniało 8°C i w połączeniu z porannym Słonkiem i lekkim wiatrem było




Aach, w końcu Maków(。◕‿‿◕。)
I Grzechynia, i Zawoja, i Stryszawa, i Sucha
źródło: BAEBA680-ED38-49DE-A3C6-A43A8F9062F9
Pobierzźródło: 485F4D4A-0726-4CDA-AEF9-B2795CF0B273
Pobierzźródło: 6DE48233-4DCF-48BD-9913-1E387E28C3C6
Pobierz