Wszystko
Wszystkie
Archiwum
275 758,71 - 15,45 - 9,33 - 7,08 - 12,08 - 11,55 - 3,75 - 5,56 - 11,15 -13,39 - 8,57 = 275 660,80
Tak się znowu tydzień uzbierał. Niewiele się działo - parę nadmiarowych krótkich biegów z lokalną grupą biegową, parę fatalnie zaspanych poranków skutkujących jednocyfrowym wynikiem… ale jakoś tam udało się wybiegać mniej więcej planowane kilometry.
Widoki słabe - ot ciemno, ciemno, dla odmiany ciemno. I leje. Prawie wszystkie biegi
Tak się znowu tydzień uzbierał. Niewiele się działo - parę nadmiarowych krótkich biegów z lokalną grupą biegową, parę fatalnie zaspanych poranków skutkujących jednocyfrowym wynikiem… ale jakoś tam udało się wybiegać mniej więcej planowane kilometry.
Widoki słabe - ot ciemno, ciemno, dla odmiany ciemno. I leje. Prawie wszystkie biegi
- ptaszyszko
- krytyk__wartosciujacy
- Anty_Chryst
- blazko
- Kelachim89
- +20 innych
@enron: #lakierniknatrasie xD
@pestis: nie będę się rozpisywał, bo tu ostatnio pisałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
https://www.wykop.pl/wpis/52914659
https://www.wykop.pl/wpis/52914659
276 746,11 - 5,09 - 10,06 - 11,32 - 17,46 - 15,19 - 8,04 - 6,03 - 6,26 - 12,07 - 12,05 - 5,09 - 7,11 - 8,15 - 17,04 - 10,45 - 9,22 - 6,66 - 11,09 = 276 567,73
Dłuuugi urlop od wpisów, ale nie od biegania! Choć generalnie - jak widać po dystansach - musiałem nieraz spuścić z tonu i - najczęściej z powodu braku czasu - pobiec mniej
Dłuuugi urlop od wpisów, ale nie od biegania! Choć generalnie - jak widać po dystansach - musiałem nieraz spuścić z tonu i - najczęściej z powodu braku czasu - pobiec mniej
- tomekkp
- Kelachim89
- o1zo
- grool
- mozgogrdyczka
- +14 innych
278 010,63 - 9,02 - 11,28 = 277 990,33
Niestety nie wypaliły plany na niedzielę – chciałem sobie pobiec w lokalnych zawodach (więc nie pobiegłem rano), ale okazało się że jednak ilość prac domowych i nauki z młodym przerosła przewidywania. Może i dobrze, bo chyba bym się zbłaźnił przed znajomymi xD Koniec końców w niedzielę nie pobiegłem nic.
W poniedziałek na domiar złego zaspałem i musiałem skrócić poranny bieg do 9 km,
Niestety nie wypaliły plany na niedzielę – chciałem sobie pobiec w lokalnych zawodach (więc nie pobiegłem rano), ale okazało się że jednak ilość prac domowych i nauki z młodym przerosła przewidywania. Może i dobrze, bo chyba bym się zbłaźnił przed znajomymi xD Koniec końców w niedzielę nie pobiegłem nic.
W poniedziałek na domiar złego zaspałem i musiałem skrócić poranny bieg do 9 km,
- krabozwierz
- blazko
- mucha6565
- konto usunięte
- Oplyy
- +14 innych
278 367,08 - 13,55 - 11,30 = 278 342,23
Spokojne piątkowo-sobotnie wybiegania. Trochę mnie leń dopadł i ani nie starałem się przyspieszać, ani specjalnie wcześnie wstawać, ani biegać gdzieś dalej (zresztą czas by na to nie pozwolił).
Wczoraj udało się ciut więcej, ale dzisiaj już się ograniczyłem do 11 km – śpiący byłem i moje myśli krążyły głównie wokół śniadania.
Tempo w okolicach 5:30 wczoraj, a dzisiaj to już z premedytacją biegłem
Spokojne piątkowo-sobotnie wybiegania. Trochę mnie leń dopadł i ani nie starałem się przyspieszać, ani specjalnie wcześnie wstawać, ani biegać gdzieś dalej (zresztą czas by na to nie pozwolił).
Wczoraj udało się ciut więcej, ale dzisiaj już się ograniczyłem do 11 km – śpiący byłem i moje myśli krążyły głównie wokół śniadania.
Tempo w okolicach 5:30 wczoraj, a dzisiaj to już z premedytacją biegłem
- Anty_Chryst
- pestis
- xcfgh
- Rain_Dog
- krabozwierz
- +13 innych
278 635,24 - 11,27 - 5,71 - 5,03 - 10,84 - = 278 602,39
Takie tam sobie luźne wybieganka. Słabo dość - w poniedziałek zaspałem diabelnie, wieczorem też nic się nie udało bo było w duckę nauki ze starszym synem...
We wtorek się sprężyłem i udało się wystartować uczciwie kwadrans po piątej. Jakoś nie miałem ani sił ani ambicji by zapierniczać, więc zostałem przy spokojnym tempie w okolicach 5:30 min/km. Fajnie się
Takie tam sobie luźne wybieganka. Słabo dość - w poniedziałek zaspałem diabelnie, wieczorem też nic się nie udało bo było w duckę nauki ze starszym synem...
We wtorek się sprężyłem i udało się wystartować uczciwie kwadrans po piątej. Jakoś nie miałem ani sił ani ambicji by zapierniczać, więc zostałem przy spokojnym tempie w okolicach 5:30 min/km. Fajnie się
- mozgogrdyczka
- Anty_Chryst
- nohtyp_
- pestis
- blazko
- +14 innych
- 1
279031,77 - 21,10 - 11,15 = 278999,52
No i weekendzik. W sumie dość spokojny - jakoś nie miałem sił i energii na jakieś tam rekordy. W sobotę co prawda postanowiłem strzelić połowkę (w spacerowym 5:30 min/km), ale porządki w pokoju chłopaków przeciągnęły się do 2 rano i w niedzielę ledwo przetoczyłem się, ziewając, tych 11 km. Ale nic, jakoś to leci.
Trochę mało wypocząłem w ten weekend, będę musiał to rozbiegać (
No i weekendzik. W sumie dość spokojny - jakoś nie miałem sił i energii na jakieś tam rekordy. W sobotę co prawda postanowiłem strzelić połowkę (w spacerowym 5:30 min/km), ale porządki w pokoju chłopaków przeciągnęły się do 2 rano i w niedzielę ledwo przetoczyłem się, ziewając, tych 11 km. Ale nic, jakoś to leci.
Trochę mało wypocząłem w ten weekend, będę musiał to rozbiegać (
- pestis
- krabozwierz
- xcfgh
- Rain_Dog
- panmimoskok
- +15 innych
a się dziwiłem że mi jakoś się kamyczki do środka dostawały xD
279 490,17 - 12,07 - 12,06 - 11,29 - 5,77 - 11,05 - 12,18 = 279 425,78
Miała w niedzielę być jeszcze raz Warszawa, ale żona mnie przekonała żebym pospał skoro przede mną droga powrotna... Oj, zła decyzja. Czułem się fatalnie - przespany, przeżarty i wnerwiony ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Tak więc pozostaje klepanie kilometrów po Krakowie. Standardowe lokalne poranne przebieżki, wieńczone piekarnią lub biedrą - plus bonusowy
Miała w niedzielę być jeszcze raz Warszawa, ale żona mnie przekonała żebym pospał skoro przede mną droga powrotna... Oj, zła decyzja. Czułem się fatalnie - przespany, przeżarty i wnerwiony ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Tak więc pozostaje klepanie kilometrów po Krakowie. Standardowe lokalne poranne przebieżki, wieńczone piekarnią lub biedrą - plus bonusowy
- Anty_Chryst
- nohtyp_
- stoch22
- Rain_Dog
- ser_tyfikat
- +9 innych
No, pod koniec coś ciutkę Słońca czasem złapię...
- 0
280275,98 -18,17 = 280257,81
Ach jakże miło odwiedzić starą dobrą Warszawę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Przyjechałem wczoraj wieczorem, jeszcze przed snem zaplanowałem trasę by rano złapać wschód Słońca po wychynięciu z wawerskich lasów. Niestety jakoś tak wyszło, że ciutkę za późno uderzyłem w kimono - konkretniej to po pierwszej w nocy. Nic więc zaskakującego, że jednak zaspałem, wstając kwadrans przed 6 zamiast o planowanej piątej...
Na łapanie Słońca
Ach jakże miło odwiedzić starą dobrą Warszawę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Przyjechałem wczoraj wieczorem, jeszcze przed snem zaplanowałem trasę by rano złapać wschód Słońca po wychynięciu z wawerskich lasów. Niestety jakoś tak wyszło, że ciutkę za późno uderzyłem w kimono - konkretniej to po pierwszej w nocy. Nic więc zaskakującego, że jednak zaspałem, wstając kwadrans przed 6 zamiast o planowanej piątej...
Na łapanie Słońca
- Anty_Chryst
- againcognito
- pestis
- krabozwierz
- stoch22
- +8 innych
280384,77 - 12,44 - 13,28 = 280359,05
Może i ciężko wstać, ale dzieci i koty pomagają ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Kolejne dwa dni z przyzwoitym startem - czyli piąta z groszami. Jakoś mi zależało na w miarę sprawnym dobiciu do standardowego kilometrażu - byłem trochę w plecy i w końcu dzisiaj dobiłem do 110 km.
Standardowe szwendanie się po okolicy, z lekkim polowaniem na fajny wschód Słońca -
Może i ciężko wstać, ale dzieci i koty pomagają ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Kolejne dwa dni z przyzwoitym startem - czyli piąta z groszami. Jakoś mi zależało na w miarę sprawnym dobiciu do standardowego kilometrażu - byłem trochę w plecy i w końcu dzisiaj dobiłem do 110 km.
Standardowe szwendanie się po okolicy, z lekkim polowaniem na fajny wschód Słońca -
- againcognito
- stoch22
- mozgogrdyczka
- konto usunięte
- Anty_Chryst
- +13 innych
280 626,01 - 11,25 - 16,02 - 14,38 - 7,01 - 12,12 - 13,09 = 280 552,16
No i znowu zaległości w dopisywaniu. Wystarczy trochę szkoły i cały plan idzie w #!$%@? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ciężkie czasy nastały. Po pierwsze - zaczęła się szkoła, więc nie ma już haha hihi - najpóźniej o 7:30 trzeba już być gotowym do wyjścia, po śniadaniu, przygotowaniu dzieciakom drugiego śniadania… Kurde,
No i znowu zaległości w dopisywaniu. Wystarczy trochę szkoły i cały plan idzie w #!$%@? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ciężkie czasy nastały. Po pierwsze - zaczęła się szkoła, więc nie ma już haha hihi - najpóźniej o 7:30 trzeba już być gotowym do wyjścia, po śniadaniu, przygotowaniu dzieciakom drugiego śniadania… Kurde,
- Anty_Chryst
- eterniter67
- stoch22
- a231
- pestis
- +15 innych
281330,37 - 10,02- 11,42 - 10,48 = 281298,45
Czas wrócić na ziemię… znad morza. Czyli zaczynamy powoli biegi po starym, dobrym Krakowie – i okolicach, rzecz jasna ( ͡° ͜ʖ ͡°)
No i zamykamy sierpień ostatecznie na 372 km - mniej niż mogłoby być; ale w sumie sporo sobie luzu dałem. Pękło też 3000 km w tym roku, ale o tym już chyba pisałem.
W sobotę była dość
Czas wrócić na ziemię… znad morza. Czyli zaczynamy powoli biegi po starym, dobrym Krakowie – i okolicach, rzecz jasna ( ͡° ͜ʖ ͡°)
No i zamykamy sierpień ostatecznie na 372 km - mniej niż mogłoby być; ale w sumie sporo sobie luzu dałem. Pękło też 3000 km w tym roku, ale o tym już chyba pisałem.
W sobotę była dość
- krabozwierz
- Kelachim89
- pestis
- Anty_Chryst
- xcfgh
- +16 innych
- 1
- 1
282148,67 - 14,04 = 282134,63
Pożegnalny bieg przez Ustkę… aż żal (╯︵╰,) ale przecież były to dwa boskie tygodnie (- ͜-)
W sumie miałem komplet wrażeń: były upały, były chłodne dni, parę razy mnie zlało... Do tego jak zawsze tutaj - więcej się wybiegałem po naturalnej nawierzchni (ściółka leśna, piach) niż przez całą resztę roku.
I nawet na pożegnanie dostałem piękny widok Słońca wstającego nad
Pożegnalny bieg przez Ustkę… aż żal (╯︵╰,) ale przecież były to dwa boskie tygodnie (- ͜-)
W sumie miałem komplet wrażeń: były upały, były chłodne dni, parę razy mnie zlało... Do tego jak zawsze tutaj - więcej się wybiegałem po naturalnej nawierzchni (ściółka leśna, piach) niż przez całą resztę roku.
I nawet na pożegnanie dostałem piękny widok Słońca wstającego nad
- tomekkp
- o1zo
- mozgogrdyczka
- ZygmuntJedyny
- ser_tyfikat
- +14 innych
282226,45 - 13,32 - 20,02 = 282192,91
Jak się okazuje, świat jest mały nie tylko w Krakowie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Przedwczoraj spotkałem podczas biegu ziomka ze stravy – raczej on spotkał mnie, bo moje rozpoznawanie ludzi to… a szkoda gadać xD
No ale skoro się spotkaliśmy, mieszkamy niedaleko od siebie, biegamy w podobnych wczesnorannych godzinach – trzeba było wspólnie pobiegać!
No i muszę powiedzieć, że całkiem to
Jak się okazuje, świat jest mały nie tylko w Krakowie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Przedwczoraj spotkałem podczas biegu ziomka ze stravy – raczej on spotkał mnie, bo moje rozpoznawanie ludzi to… a szkoda gadać xD
No ale skoro się spotkaliśmy, mieszkamy niedaleko od siebie, biegamy w podobnych wczesnorannych godzinach – trzeba było wspólnie pobiegać!
No i muszę powiedzieć, że całkiem to
- paczelok
- sssabae
- Anty_Chryst
- Ademu
- pestis
- +19 innych
Jeszcze jedna dzisiejsza fotka, już grubo po wschodzie
- 1
282409,80 - 11,03 = 282398,77
No i się w końcu doczekałem - uczciwie mnie zlało xD
Przebudziłem się wcześnie, jeszcze przed piątą. Usłyszawszy deszcz bębniący o szyby uznałem, że nie ma pośpiechu i se jeszcze pokimam. Ostatecznie wstałem dopiero po 6.
Nadal lało, ale - pomijając moją determinację do biegania mimo deszczu - stan pieczywa wynosił równe zero. Żona się przebudziła i proponowała żebym po prostu podszedł do sklepu w pelerynie... i
No i się w końcu doczekałem - uczciwie mnie zlało xD
Przebudziłem się wcześnie, jeszcze przed piątą. Usłyszawszy deszcz bębniący o szyby uznałem, że nie ma pośpiechu i se jeszcze pokimam. Ostatecznie wstałem dopiero po 6.
Nadal lało, ale - pomijając moją determinację do biegania mimo deszczu - stan pieczywa wynosił równe zero. Żona się przebudziła i proponowała żebym po prostu podszedł do sklepu w pelerynie... i
- GeWa
- pestis
- dietyloamoniowy
- blazko
- tomekkp
- +12 innych
282466,46 - 12,41 = 282454,05
Póki co nie jest źle – pogoda gorsza, ale mnie nie zlało…
Po wczorajszym skakaniu na falach chyba solidnie wyczerpałem baterie, bo byłem na tyle wymęczony że wstałem dopiero o 6 rano.
Pierwsze spostrzeżenie – nie słychać deszczu bijącego to okno dachowe (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Czyli jest lepiej niż prognozowane non-stop ulewy od 23:00 wczoraj.
Wstałem, rzut oka za okno –
Póki co nie jest źle – pogoda gorsza, ale mnie nie zlało…
Po wczorajszym skakaniu na falach chyba solidnie wyczerpałem baterie, bo byłem na tyle wymęczony że wstałem dopiero o 6 rano.
Pierwsze spostrzeżenie – nie słychać deszczu bijącego to okno dachowe (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Czyli jest lepiej niż prognozowane non-stop ulewy od 23:00 wczoraj.
Wstałem, rzut oka za okno –
- mozgogrdyczka
- Radysh
- Anty_Chryst
- o1zo
- sssabae
- +12 innych
282734,98 - 11,14- 13,36 = 282710,48
Dwa pochmurne dni – no ale bez narzekania, bo zła pogoda dopiero się będzie zaczynała ( ͡º ͜ʖ͡º)
Wczoraj tak luzacki bieg po okolicy – ot tak, żeby mięśnie się nie zastały. Tempo relaksacyjne. Przy okazji dopracowana prosta trasa na rower (oby się udało choć raz gdzieś pojechać). Równocześnie okazało się, że wieża widokowa w Orzechowie jest zamknięta ze względu na
Dwa pochmurne dni – no ale bez narzekania, bo zła pogoda dopiero się będzie zaczynała ( ͡º ͜ʖ͡º)
Wczoraj tak luzacki bieg po okolicy – ot tak, żeby mięśnie się nie zastały. Tempo relaksacyjne. Przy okazji dopracowana prosta trasa na rower (oby się udało choć raz gdzieś pojechać). Równocześnie okazało się, że wieża widokowa w Orzechowie jest zamknięta ze względu na
- Anty_Chryst
- mozgogrdyczka
- a231
- pestis
- aukolb
- +13 innych
282961,81 - 1,52 - 15,17 = 282945,12
Wczoraj tradycyjnie bieg plażą z synami - tempo słabiutkie bo w sumie marszobieg, półtora kilometra zaliczone ( ͡º ͜ʖ͡º)
A dzisiaj lekko się wkurzyłem: drugi raz tutaj dałem radę się zebrać do biegu na parę minut po piątej i drugi raz były chmury (╯°□°)╯︵ ┻━┻ Ja wiem, że i tak w
Wczoraj tradycyjnie bieg plażą z synami - tempo słabiutkie bo w sumie marszobieg, półtora kilometra zaliczone ( ͡º ͜ʖ͡º)
A dzisiaj lekko się wkurzyłem: drugi raz tutaj dałem radę się zebrać do biegu na parę minut po piątej i drugi raz były chmury (╯°□°)╯︵ ┻━┻ Ja wiem, że i tak w
- tomekkp
- dietyloamoniowy
- Rain_Dog
- stoch22
- blazko
- +10 innych
283 347,03 - 2,02 - 14,38 = 283 330,63
Nie ma litości dla dzieci xD Wczoraj obligatoryjny bieg plażą z synami - tempo słabiutkie i jęków coniemiara, ale jakoś doturlali się te 2 kilometry ( ͡º ͜ʖ͡º)
A dzisiaj lekko zaspane, ale jakoś się pozbierałem i wyruszyłem parę minut po szóstej. Jak zwykle najpierw bułki, żeby sobie już potem nimi głowy nie zaprzątać - odstawione do ogrodu
Nie ma litości dla dzieci xD Wczoraj obligatoryjny bieg plażą z synami - tempo słabiutkie i jęków coniemiara, ale jakoś doturlali się te 2 kilometry ( ͡º ͜ʖ͡º)
A dzisiaj lekko zaspane, ale jakoś się pozbierałem i wyruszyłem parę minut po szóstej. Jak zwykle najpierw bułki, żeby sobie już potem nimi głowy nie zaprzątać - odstawione do ogrodu
- blazko
- mozgogrdyczka
- ser_tyfikat
- pestis
- Oplyy
- +9 innych





No to będzie na bogato, bo niemal z miesiąca