Fuck yeah, udało się! Tygodniowy przebieg - 101,6 km :)
Nie powiem, dziś rano to się dosłownie zmuszałem do wyjścia - zaspałem, było już grubo po 7, robiło się gorąco... ale co tam, 91km nabite to przecież tak tego nie zostawię :)
Swoją drogą widzę jak nierealny był pomysł zrobienia 3000km w 2016 - nawet taka tygodniówka by nie starczyła, a jestem wypruty...
Było ciężko - poleciałem na







Po tygodniu szaleństw już spokojniej - ale skoro udało mi się wstać odpowiednio wcześnie i miałem luz z czasem powrotu to wskoczyłem w ciuchy i poleciałem.
Jednak nie ma to jak okolice 5 rano - miłe 14 stopni, a Słońce nie praży tylko przyjemnie i delikatnie ogrzewa. No i prawie nie ma aut, a ludzi jeszcze mniej :) Mam nadzieję że tym razem @rdza dała
źródło: comment_TgSiLjeQKCgFUiskiE6tloRvgeC8tsag.jpg
Pobierz@enron: Jesteś chodzącym wyrzutem sumienia;) A ja znów się nie pozbierałam i aż mi głupio. Po pracy odrobię tę pańszczyznę, obiecuję;)