@Mega_Smieszek: NA PEWNO, ona na pewno wie ze oni maja oczy bo tłucze ich po pyskach jak się przekomarzają i robia zapasy, typowo w miejsce oczu, a u nich (mam dwa kotki oprócz Wandzi) nie widzę by tak jej atakowali te miejsce, oni jak chcą jej uciec w bitce, to odskakują metr dalej i bardzo cichutko się odsuwają/oddalaja XDDDD
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 207
@Pesa_elf: to nieuważnie czytałeś. Geralt z Rivii san sobie nadał jak był początkującym wiedzminem. A potem ironią lolu królowa Rivii Meve nadała mu taki tytuł pasując na rycerza.
  • Odpowiedz
W ogóle jedną nieścisłość z pochodzeniem nazwy geralta mam, bo dopiero po bitwie o most wyszło że królowa nadała mu tytuł Geralta z Rivii a nie jak w pierwszym opowiadaniu już się przedstawiał.


@Pesa_elf: Przecież w książce jest wyjaśnione, że sam sobie wymyślił przydomek "z Rivii" i celowo udawał rivski akcent, bo to brzmiało lepiej i bardziej profesjonalnie, niż tylko "Geralt". A scena z królową Meve to była taka ironia
  • Odpowiedz
@Amisz1: @Foxington: to zimowe nastawy: 26l hibiskus z suszoną śliwką i 10l wina z suszonych daktyli i żurawiny

W wiaderkach powoli przestają bulgotać nastawy z owoców, więc trzeba było balony zwolnić
  • Odpowiedz
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Torian: Zawsze mnie zadziwia ta przepaść cywilizacyjna. Chłop pracuje uczciwie na magazynie i kupuje furę za 200k (?) PLN
W PL choćby siedział na tym magazynie dzień i noc, to się nie dorobisz przez całe życie XD
  • Odpowiedz
Wciąż grzebię, tym razem coś nowego.

Rozmyślania o lipcu. Parę dni po tym zdjęciu założyłem dziennik.
Miałem wtedy też pierwszy od dawna samotny weekend.
Trochę później wsiąknąłem w aktywność fizyczną i pisaną
w walce o samego siebie.
Lecerdian - Wciąż grzebię, tym razem coś nowego. 

Rozmyślania o lipcu. Parę dni po...

źródło: comment_1662200033eZkcqFRWCGIjaPwH2TYYPn.jpg

Pobierz
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dawno się nie udzielałem na mikro poza tagiem f1, to teraz opisze Wam historie jak mimowolnie w sumie ratuje koty. Trochę w sumie #chwalesie , bo kocham każde kitku a też bo mi się teraz nudzi to napiszę. tl;dr: jakieś chuje/albo jeden wybrali sobie miejsce gdzie mieszkam na porzucanie małych kotków;/. Będzie długie więc ostrzegam.

Mieszkam na wsi, przy spokojnym miejscu gdzie ruch bardzo mały (ale światłowód mam( ͡° ͜ʖ ͡°)). Mam kota i psa co żyją w symbiozie. Piesu jednak w dzień sobie patataja po dworze, a kot głównie śpi w domu. Miałem aktualnie home office więc kot śpi obok, a pieseł sobie wącha trawnik. Nagle słyszę jakąś osobówkę jak jedzie i trąbi po drodze. Pomyślałem, pewnie mojej sąsiadki pimpek wyleciał i go wystraszyć chciał. Jednak słyszę potem drugie auto jak trąbi, a potem trzecie. Dopiero po chwili złapałem mini zawał że może jakimś cudem mój pies zrobił podkop pod płotem i wyleciał. Biegnę na podwórko, ale na szczęście pies gdzie miał być to jest. Wychodzę za bramę słyszę miauczenie w rowie. No kurła... kot jakiś pewnie ranny. Wołam klasyczne polskie kicikici a tutaj mały słodki bąbelek przylatuje pod nogi () Zdrowy i żywy, no i po reakcji na mnie oswojony. Biorę gówniaka pod pachę, bawię się w betasaszetomat i go karmię. Dzwonię po wszystkich sąsiadach w promieniu 1km, bo dalej nie było nawet do kogo dzwonićxD. Takie małe coś dalszą odległość by nie dało rady polecieć, zwłaszcza że był maciupki, a nikt z sąsiadów kotków nie miał. No to szybkie przemyślenie. Dzwonie do lecznicy która jest 15km ode mnie, że sprawa z kotem jest, podleczcie mi go i wezmę go do pracy znajdę mu dom u kogoś. Podjechałem i krótko pisząc wzięli go do siebie bo mają chętnych na małe kotki ( ͡ ͜ʖ ͡) No i gitara problem z głowy, a koteł będzie miał dom. Wracam uradowany na chate siadam za komputerem, jednak chwile potem pies szczeka coś mocno. Zignorowałem, pewnie znowu żabę gdzieś spotkał i ją powyzywać chciał. Po godzinie jednak wychodzę na dwór... o k---a.... kotek xD Równie ładny i słodki jak poprzedni. No to cyk pod pachę i dzwonie do lecznicy czy nie chcą kolejnego bo wyszło że jednak drugi był. Wzięli... znowu w auto i kota zawoziłem.

Minęło dwa miesiące i znowu znalazłem kota przy domu. Tym razem starszy troszkę, ale nadal bardzo przyjazny tylko wystraszony. Obdzwoniłem sąsiadów i dostałem info jak widział jeden sąsiad, jak jakiś fallus staje przy drodze i wywala kotka z auta... Powiedział markę auta ale nic mi po niej jak tablic nie zapamiętał. Sąsiad jednego takiego wywalonego przyjął, ale innych nie widział. Lecznica tego mojego przyjęła na szczęście. Wychodzi
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Donobi: Dziękuję za to co robisz Miras! () Mój kochany kitku przeżył dzięki takiej osobie jak Ty. Jakiś podczłowiek wyrzucił kitku z auta i na szczęście pani,która była świadkiem porzucenia szybko zareagowała i zawiozła kotka do weta. I tym sposobem kitku trafił do mnie. Ratując kitki jesteś bohaterem bez peleryny ()
P.....a - @Donobi: Dziękuję za to co robisz Miras! (。◕‿‿◕。) Mój kochany kitku przeżył...

źródło: comment_1662195325sa6nQidvCwtCoU4MdhgnCQ.jpg

Pobierz
  • Odpowiedz
@ChartWuja Chyba nigdy nie zrozumiem sensu kupowania lego stacjonarnie w oficjalnym sklepie. Wszystkie te zestawy są tańsze w internecie o jakieś 30% i nie trzeba ich przewozić własnym autem.
  • Odpowiedz