Jakiś czas temu pojechałem do Muszyny na rolki.
Trasa do Krynicy jest magiczna. Słońce, las, zero samochodów, tylko ja, asfalt i to piękne uczucie,
kiedy dopamina, serotonina i endorfiny tańczą w żyłach jednocześnie, banan od ich do ucha.
Czułem się po prostu… żywy.
Zajeżdżam na parking, jeszcze uśmiechnięty,
Trasa do Krynicy jest magiczna. Słońce, las, zero samochodów, tylko ja, asfalt i to piękne uczucie,
kiedy dopamina, serotonina i endorfiny tańczą w żyłach jednocześnie, banan od ich do ucha.
Czułem się po prostu… żywy.
Zajeżdżam na parking, jeszcze uśmiechnięty,

































Ostatnio obserwuję różne profile związane z 'turystyką rolkowką'. Niesamowita jest dla mnie ilość hejtu wylewana przez rowerzystów na rolkarzy jeżdżących po ścieżkach rowerowych. Mogę ją porównać chyba tylko do hejtu kierowców na rowerzystów :)
Nawet argumenty za i przeciw są takie same - rowerzyści narzekają że rolkarze to zawalidrogi, a rolkarze odpowiadają że na ścieżkach
@UrimTumim: z tym że rowerzyści nie blokują obu pasów. Rolkarze uwielbiają jeździć od lewej do prawej (na PROSTEJ drodze), najlepiej w słuchawkach, żeby nie słyszeć dzwonka. Jak mam taką osobę wyprzedzić bez ryzykowania?
U nas to zresztą często wynika z nieznajomości przepisów, bardzo często rolkarze nie