Mireczki, pytanie budowlane. Jako, że mam akurat trochę czasu, postanowiłem naprawić najbardziej zepsutą rzecz w moim domu. Czyli światło. A dokładniej problem w włącznikami światła na korytarzu. Tłumaczę problem: korytarz jest długi, jak to korytarz, z korytarza wchodzi się do innych pomieszczeń, jak to zazwyczaj jest. Zapalam światło na początku korytarza, wchodzę do pomieszczenia, gaszę światło na korytarzu i pojawia się problem. Jeśli teraz druga osoba chciałaby powtórzyć proces - nie zapali
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@kontra: Stare nie stare - 20 lat mniej więcej, ale cuda już w tym domu się działy...

@Aureli: Żebym nie skłamał - korytarz ma 2 światła - możliwość zapalenia / zgaszenia - 4 przełączniki.
  • Odpowiedz
@Scorpio412: hmmm... jakbyś to miał nosić pojedynczo to trochę ciężko. Zapytaj czy możesz na schodach poustawiać deski i kręcić to jakąś taczką.

Jak nie masz dużo siły to dwóch worków za jednym razem nie weźmiesz. Akurat robię to dość często bo pracuje na budowie. ;)
  • Odpowiedz
Epopei z "dziurą" w ziemi ciąg dalszy (poprzedni wpis tutaj). Igłofiltry (dzięki @lim4k za fachowe słownictwo) pracowały nieustannie od bodajże zeszłego piątku do czwartku. Rano wysłano jednego z budowlańców, który gołymi rękoma i kilofem... rozbijał lód pozostały na dnie. Do tej pory cel jego pracy pozostaje dla mnie zagadką. Nad nim oczywiście obradowało konsylium budowlane złożone z pracowników. Po południu na lawecie przyjechał nowy Pan Koparkowy, który po demontażu igłofiltrów rozpoczął
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@frez: Przez te 5 - 6 dni poziom wody opadł (krótkotrwale) na około metr więc jeśli sprzęt nie został uszkodzony można to uznać za chwilowy "sukces", bo odstojniki stoją tak jak (chyba) ma być. :-)
  • Odpowiedz
Wczoraj opisałem tutaj perypetie budowlańców na sąsiadującej budowie. Dziś ściągnięto już specjalistyczny sprzęt w postaci agregatu i systemu rurek wpuszczanych w podłoże. Pojawił się za to kolejny problem - nie można wyjechać i wjechać z budowy, bo kazano kierowcy "wanny" wykiprować całą naczepę kruszywa/podsypki pod polbruk. :-D

Nie obeszło się bez pana koparkowo - ładowarkowego, który dzielnie przebrnął przez ogrodzenie i rozjeździł to co kilka tygodni temu sam pieszczotliwie równał pod przyszły
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach