Możemy się zastanowić, dlaczego ciągle czujemy się niezadowoleni, nawet jeśli mamy wszystko, co najlepsze?

Nie jesteśmy całkowicie szczęśliwi, nawet gdy mamy piękny dom, samochód, doskonałe małżeństwo, wspaniałe i mądre dzieci i całą resztę – a już zdecydowanie nie jesteśmy zadowoleni, gdy tych rzeczy nie posiadamy!… Gdybyśmy ich nie mieli, moglibyśmy myśleć: „Cóż, gdybym miał to, co najlepsze, byłbym zadowolony”. Ale nie bylibyśmy.

*Ziemia nie jest miejscem dla naszego zadowolenia. Jej zadaniem nie jest
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@KrolWlosowzNosa: bardzo inspirujace sa dla mnie te słowa o zadowoleniu, z resztą wcześniej się gdzieś spotkałem właśnie z tym, że szczęście i błogostan to nie jest coś co może nam towarzyszyć cały czas, że to jest podejście ćpuna, który chce żyć w bańce i że powinniśmy dostrzegać to że różne emocje i stany są, a dzisiejsza kultura próbuje nam niejako wmówić, że musimy być zawsze szczęśliwi co doprowadza ludzi do
  • Odpowiedz
*Współzależność między światem wewnętrznym i zewnętrznym oznacza, że kiedy wierzę w gniew, mój świat jest światem gniewu.*

Kiedy wierzę w zmartwienie, mój świat jest światem niepokoju, jeśli wierzę w lęk, mój świat jest pełen zagrożeń.

Owa tendencja do wierzenia i podążania za tymi wszystkimi kaprysami i żądzami świata wewnętrznego jest największym źródłem napięć w rodzinie. Tak czy inaczej jesteśmy ludźmi i skłonność do złości, chciwości i martwienia się nieuchronnie pojawia się w
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@KrolWlosowzNosa: Bardzo fajny cytat. Kiedyś doszedłem do wniosku, że to trochę jak ze snami - póki nie odzyskamy świadomości we śnie to wtłaczamy się w iluzję i jesteśmy jej ofiarą, myślimy, że nie mamy na nic wpływu i wszystko samo się toczy, a jak odzyskamy świadomość we śnie to w końcu sami kreujemy naszą iluzję i tak samo na jawie, póki nie mamy świadomości, że np. gniew jest wyłącznie wytworem
  • Odpowiedz
@KrolWlosowzNosa: Samo w sobie nazywanie emocji moim zdaniem jest już formą oceny. Póki nie nazwiemy swojego stanu nazwą "strach" to nie jest to strach, tylko coś co ma swój powód, coś co chce się wypowiedzieć, chce być zrozumiane, poniekąd jest to żywy byt, który chce naszej miłości/zrozumienia, by móc znowu wrócić w niebyt, poczuć zaspokojenie i stać się czystym potencjałem z którego może wyrosnąć coś nowego.
  • Odpowiedz
Porzuć przeszłość, porzuć przyszłość – praktykuj poznanie i puszczanie.

Podtrzymuj poznanie. Kiedy już osiągniesz poznanie, puść – ale nie próbuj puszczać bez poznania. To obecność poznania pozwala ci puszczać.
Puść wszystko, co robiłeś w przeszłości, zarówno to, co dobre, jak i to, co złe.

Cokolwiek robiłeś wcześniej, puść to, ponieważ nie ma żadnej korzyści z trzymania się przeszłości.
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Myślę, za na poniedziałek jak znalazł..

Cokolwiek dzieje się w twoim życiu, zawrzyj pokój z negatywnymi emocjami, bo przecież i one przeminą. One są częścią całości, może akurat nie zdajesz sobie z tego sprawy. 

*Kiedy ktoś umiera, dostrzegasz wartość życia.
Kiedy zrywasz z kimś, kogo kochałeś, doceniasz, jak cenne są związki.
KrolWlosowzNosa - Myślę, za na poniedziałek jak znalazł.. 

Cokolwiek dzieje się w ...
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Ile kobiet na tej sali dokonało aborcji? Czy już sobie to wybaczyłyście? Czy nadal ciągniecie to za sobą, myśląc, jak straszną rzecz zrobiłyście? Jestem straszna. Zapłacę za to!

Och, naprawdę, przecież wiecie, że na *szczęście na ścieżce duchowej, jaką jest buddyzm, zostanie wam to wybaczone, nie idzie się do piekła za takie rzeczy, ani za żadne inne*. Jeśli pójdziesz do piekła, to na skutek własnej decyzji, to twoja wina, a nie kogoś innego.
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Przy całej subtelności swoich nauk, Buddha posługiwał się prostym testem pozwalającym zbadać mądrość.

*Jesteś mądry, mówił, w takim stopniu, w jakim potrafisz zmusić się do robienia rzeczy, których nie lubisz, ale wiesz, że przyniosą szczęście, i potrafisz powstrzymać się od czynienia rzeczy, które lubisz robić, ale wiesz, że mogą przynieść ból i krzywdę.*

To kryterium mądrości wywiódł ze swojego wglądu w zasadnicze znaczenie intencjonalnego działania w kształtowaniu naszego doświadczenia szczęścia i smutku,
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Postanowiłem, że opiszę moje podejście do medytacji, które dosyć mocno się różni od dzisiejszego, szczególnie zachodniego, podejścia. Zauważyłem, że typowa medytacja polegająca na poniekąd spychaniu myśli na bok, robieniu sobie na chwilę od nich odpoczynku, pomimo, że daje chwilowe efekty w postaci relaksacji i czystego umysłu, nie zmienia życia w sposób kompletny, więc nie jest pełnym rozwiązaniem problemu "ego". Zacząłem szukać nowego sposobu w Wadżrajanie oraz nauczaniach J. Krishnamurtiego i zrozumiałem, że
  • 15
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 2
@Dreampilot: Tak, dzogczen zdecydowanie pokrywa sie w wielu miejscach z moimi doświadczeniami, ale staram sie nie zapatrywać w żaden konkretny system/religie, zamiast tego dużo czasu poświęcam na własne przemyślenia i eksperymenty, które czasami pokrywają sie z teoriami innych
  • Odpowiedz
Wszyscy mamy wzloty i upadki. Ważne, żeby je widzieć obiektywnie.
*Żyć tylko w tej jednej chwili. Nie myśleć zbyt dużo i nie mieć niespokojnego umysłu.*

Akceptować życie takie, jakie jest, i być gotowym umrzeć w każdym momencie.

Mówi się, że życie jest ciężkie. Jest ciężkie nawet dla tych, którzy nie muszą pracować. Jednak zawsze możesz być pogodny i dużo z życia się uczyć. A jeśli jest taka twoja wola, wyjść z kręgu narodzin.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Sabbe sattā maranti ca marimsu ca marissare,
Tath'evāham marissāmi, n'atthi me ettha samsayo.

Wszystkie istoty umrą,
śmierć jest w ich naturze i ja również umrę,
nie ma co do tego wątpliwości.

Jest to jedna z piękniejszych pieśni, które mamy w buddyzmie. Odnosi się ona do faktu, że każdy z nas umrze.
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@KrolWlosowzNosa:

jātasya hi dhruvo mṛityur dhruvaṁ janma mṛitasya cha
tasmād aparihārye ’rthe na tvaṁ śhochitum arhasi


Death is certain for one who has been born, and rebirth is inevitable for one who has died. Therefore, you should not lament over
  • Odpowiedz
@fraterperdurabo: Nawet jak na to spojrzysz tak jak ta starożytna kultura to nie jest to jakiś całkowity pesymizm gdyż istnieje możliwość wyzwolenia. A w późniejszym buddyzmie nie-dualistycznym to już w ogóle samsara=nirvana.
Patrząc się z naszej zachodniej współczesnej perspektywy ezoterycznej (np. poglądy Roberta Monroe) ciąg reinkarnacji to intensywna szkoła w której jesteśmy. Poprzez kolejne życia uczymy się, doskonalimy, rozwijamy i zyskujemy mądrość. Przerabiamy życiowe lekcje. Aż w końcu stajemy się
  • Odpowiedz
Czasem bywa tak, że mowa powoduje wiele, wiele krzywdy i sprawia ból innym, tak też możemy bardzo zaszkodzić innym poprzez naszą mowę.

Tak więc Buddha zapytał czym jest właściwa mowa?
*Właściwa mowa to* słowa życzliwe, miłujące, przyjemne dla ucha i nie powodujące krzywdy, więc nie oznacza ona jedynie mówienia prawdy.

Aby jej użyć musimy też znać odpowiedni czas, prawda? Np. kiedy chcemy zwrócić uwagę na czyjeś błędy, musimy znać odpowiedni czas, aby o tym komuś
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzisiaj miałem dosyć nietypowy #swiadomysen. O 5 się obudziłem i nie mogłem spać aż do 7.30, a jak zasnąłem to po chwili odzyskałem świadomość w momencie, gdy jeszcze mój umysł nie zaczął produkować żadnych snów, wiec ocknąłem się w kompletnej nicości. Zacząłem z jakiegoś powodu myśleć o moim bracie i ta myśl po chwili zamieniła się w obraz w środku ciemności i tak jakby wskoczyłem świadomością w ten obraz
  • 21
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@billuscher: praktykuję medytację od wielu lat i rzeczywiście głębsze stany medytacji wyglądają podobnie, z tą różnicą, że w medytacji doszedłem do momentu w którym pojedyncza myśl potrafiła wytworzyć dość realny obraz w umyśle, ale nie byłem nigdy w stanie "wejść" w ten obraz, tak jak teraz tej nocy. Pewnie to są te same zjawiska, skoro medytacja zmienia fale mózgowe na podobne do snu.
  • Odpowiedz
@Painless znam to, od lat praktykuję LD, potrafię wejść w te pustkę i stworzyć sobie ci chcę. Jest ciemność, potem zaczynam czuć jakby drugie ciało, potem wymyślam sobie np Swój pokoj lub inne miejsce. Staje się ono. Mogę po nim chodzić itp. Wszytko jak w realu, i cały czas myślę normalnie jka za dnia. Ileż to razy w zimę, podczas ld, stwarzalem sobie wiosenne krajobrazy, chodziłem po nich, wdychalem zapachy... LD
  • Odpowiedz