ktoś kiedyś na mirko polecał taki ośrodek w którym uczą #medytacja . pamiętam, że turnusy trwają dwa lub trzy tygodnie i trzeba zapisywać się najmniej pół roku do przodu bo mają duże zainteresowanie. ktoś podratuje linkiem czy namiarami?
#buddyzm
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Pytamy, dlaczego ludzie cierpią, gdy dzieje się źle. Powinniśmy zadać sobie pytanie, co to znaczy, że „dzieje się źle”? Umieranie to nic złego. Ludzie przewiercający rury wodociągowe to także nic strasznego. Spóźnić się to też nic wielkiego. Nie ma nic złego w tym, że popełniam błędy i mówię głupie kawały, taki już jestem.

Gdy rozumiemy życie, świat, politykę, policję czy innych ludzi nasze oczekiwania stają się bardziej realne. Czy moglibyśmy się teraz przenieść
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Taka gastro ciekawostka.

Mam przyjemność uczestniczyć w spotkaniach z byłym buddyjskim mnichem, który 13 lat spędził w klasztorach Azji płd wsch.
Wyjechał tam z Polski jak zdeklarowany weganin.
Po jakimś czasie złapał dengę, niedługo potem gruźlicę. W pierwszym etapie oczywiście antybiotyki na prątki. Osłabiony jak betka leczył objawowo dengę. Pełen wiary w medycynę naturalną, do której miał dostęp w najlepszej jakości, próbował się wyciągnąć z osłabienia. Zioła, grzyby, wszelkie 'presury', ale niewiele pomagało, raz
  • 22
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Buddha mówi, że jest cierpienie, ale mówi również, że jest droga wyjścia z cierpienia: “Nauczam dwóch rzeczy - cierpienia i drogi wyprowadzającej z cierpienia”. I jego nauka jest na tu i teraz, nie na następne życie.
Nauką nie jest “Jeśli jesteście grzecznymi chłopcami i dziewczynkami w tym życiu, wydostaniecie się z tego wszystkiego w następnym”. Tak naprawdę mówi “Właśnie teraz - tu i teraz - jest poznanie”. I nie ma żadnego cierpienia, kiedy
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

I jego nauka jest na tu i teraz, nie na następne życie


@KrolWlosowzNosa: Owszem praktykuje się tu i teraz ale wg normatywnej theravady ta praktyka rozciąga się na wiele egzystencji. Spójrz na tabelę która przedstawia 4 stopnie zaawansowania wg theravady. Stream enterer ma jeszcze przed sobą 7 egzystencji.
Co prawda były bardzo rzadkie przypadki kiedy ktoś stawał się Arhatem jedynie słysząc przemawiającego Buddę ale tłumaczono to tym że ta osoba
Dreampilot - > I jego nauka jest na tu i teraz, nie na następne życie

@KrolWlosowz...

źródło: comment_1660819033RlAx3RHl2ulDzlQyQpSnf3.jpg

Pobierz
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Często łapię się na byciu zazdrosnym o to, że nie jestem inną osobą (zdrowszą/szczęśliwszą/bogatszą/inteligentniejszą) w atrakcyjniejszym czasie i atrakcyjniejszych okolicznościach. Oczywiście to dość abstrakcyjne i pewnie powinienem cieszyć się tym, co mam, a także pocieszać się przykładem wielu osób, które mają znacznie gorzej, ale to nie takie proste.

Jednocześnie dużo myślę o tym, jak dostrzegane przez nas granice są dość arbitralne/iluzoryczne - istnieje jeden wszechświat/multiświat, którego nieodłączną częścią jestem. Ale
AnonimoweMirkoWyznania - #anonimowemirkowyznania 
Często łapię się na byciu zazdrosny...

źródło: comment_1660659611HGn91gbYjhvItVlhSFzyje.jpg

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

W naszym społeczeństwie jesteśmy mocno uwarunkowani, by wierzyć, że nasze wspomnienia są naprawdę nasze. Ogólnie nie pamiętamy zwyczajnych wydarzeń w naszym życiu, ale pamiętamy te bardzo dobre; pamiętamy kiedy zdobyliśmy nagrodę, mieliśmy cudowny romans. Pamiętamy także złe rzeczy, które zrobiliśmy albo które zrobiono nam.

Chwytanie wydarza się wtedy, gdy trzymamy się i wciąż na nowo przeżywamy wszystkie wspomnienia albo gdy próbujemy się ich pozbyć; to są dwie formy chwytania. Brzmi to paradoksalnie, ale
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Hasło na dziś:

rozmnażanie to klucz do przetrwania


Pytanie:
czym jest to przetrwanie i po co ktoś mam to robić? Jaki jest w tym sens? Przywołuję na świat kolejne życie które będzie musiało chorować, (jak dobrze pójdzie) zestarzeć się i umrzeć zostawiając w smutku najbliższych?
  • 61
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Nauczanie może być najgłębsze, ale ci, którzy słuchają, mogą go nie zrozumieć. Ale to nie jest ważne. Nie zawracaj sobie głowy głębią lub jej brakiem. Po prostu praktykuj ze szczerego serca, a dojdziesz do prawdziwego zrozumienia – zaprowadzi Cię to do tego samego miejsca, o którym mówią.

Nie polegaj na wyobrażeniach zwykłych ludzi.
~
Załóżmy, że jest słoń, a gromadka ślepych ludzi próbuje go opisać.

Jeden
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Kalejdoskop #74: Inspiracje, wskazówki, zdrowsze funkcjonowanie

Cześć!
Jaką jedną rzecz możesz zrobić dzisiaj, aby żyło Ci się lepiej? … przeczytać ten newsletter! :D
Tym razem zebrałem kilka wskazówek inspiracji dedykowanych temu, aby po prostu lepiej funkcjonować. Przyjemnego czytania!
SVCXZ - Kalejdoskop #74: Inspiracje, wskazówki, zdrowsze funkcjonowanie

Cześć!
Ja...

źródło: comment_1659869073mtZlGFgUffk8rBrgOwb3os.jpg

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@SVCXZ: Co jest ważniejsze: wysokie IQ czy duża ilość zgromadzonej wiedzy? Oczywiście, jeśli mowa o osiąganiu intelektualnego sukcesu, ważne będą obydwa te czynniki. Jednak w wielu przypadkach to właśnie zgromadzona wiedza jest czynnikiem ważniejszym.

Inteligencja (nie tylko IQ, ale też EQ) + wiedza = duże prawdopodobieństwo mądrości, której nie da się racjonalizować, formalizować i opisywać za pomocą teorii naukowych.
Historia zna wielu ludzi z wysokim IQ i ogromną wiedzą, których
  • Odpowiedz
@srednibrat: Tak, z tym jest ogrom czynników, chociażby osobowość/temperament osoby, skłonność do ulegania błędom poznawczym i ewentualnie zaburzenia psychiczne :)
  • Odpowiedz
Skazujecie się na piekło, jeśli nie wiecie, czym jest przebaczenie. A nikt inny nie może wam przebaczyć.

Możecie modlić się do Buddhy, do Guanyin, do Jezusa, do kogo chcecie. Ale nikt nie będzie w stanie wam przebaczyć – oprócz was samych.

Osoba, którą skrzywdziliście, osoba, dla której byliście okrutni – idziecie do niej i słyszycie: „Wybaczam ci”. Ale to nie działa. Pomaga, ale najważniejsze jest to, abyście wybaczyli sami sobie. Odpuśćcie.

Nawet
KrolWlosowzNosa - Skazujecie się na piekło, jeśli nie wiecie, czym jest przebaczenie....

źródło: comment_1659860176zEqWjtszrQR58ViNVNSoi5.jpg

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Buddha w żadnej z nauk nie uciekał się do nadnaturalnych rytuałów i nie prosił o przeczące logice akty wiary. Wszystko jest racjonalne i rozsądne, związane z teraźniejszością i bardzo przyziemne.

Te nauki nie są trudne i mogą być praktykowane przez każdego bez względu na to, czy jest buddystą.

Podejdź do tych nauk z otwartym umysłem. Podejmij szczerą próbę podążania za nimi i praktykowania ich. Rezultaty będą natychmiastowe i korzystne dla tego i przyszłego życia.

Ty
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Wszystko jest racjonalne i rozsądne, związane z teraźniejszością i bardzo przyziemne.


@KrolWlosowzNosa: Z teraźniejszością? Chyba że dla współczesnego buddyzmu modernistycznego ale z historycznego punktu widzenia szło o wyzwolenie się z odwiecznego cyklu wcieleń (samsara) zgodnie z ideologią społeczności śramana która opierała się na ówczesnych poglądach kosmologiczych. A więc chodzi o nieskończoną ilość przyszłych egzystencji. Ta idea motywowała Buddę i jemu współczesnych do porzucenia domu i zostawienia płaczących rodziców jak sugestywnie opisuje
  • Odpowiedz
Mirki. Mam nurtujące filozoficzne pytanie i może ktoś mi odpowie na nie?

Czemu w życiu człowieka jest tak, że nie może mieć nigdy całkiem świętego spokoju, tylko wydaje mu się, że jak rozwiąże jakieś aktualne problemy to będzie mieć spokój, ale gdy już to zrobi to życie zawsze podstawi kolejne i tak w nieskończoność?

#filozofia #zycie #religia #buddyzm #przemyslenia #rozwojosobisty
  • 13
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Jakis_Leszek: Nie bałem się. Było to calkowicie pozbawione optymizmu przeżycie. Tj. Nie bylo we mnie tego ducha marzyciela. Nie było we mnie radosci zycia. Nie tyle czułem pesymizm, co nic nie czułem za bardzo. Jedynie chaos, pustkę i "zwyklosc". A na co dzień jestem bardzo optymistyczną osobą. Nawet jesli natrafiam na przeszkodę, to nic sobie z niej nie robię, bo wiem, ze bedzie dobrze. Obecnie napędzają mnie plany swietlanej przyszłości.
  • Odpowiedz
@solutio7: Nie. Na podstawie moich doświadczeń, ja WIEM, że on istnieje. Tak jak wiem, że istnieje wiatr, bo odczuwam jego powiew. Tak jak wiem, że istnieje tlen, bo mogę go zbadać za pomocą odpowiednich narzędzi (a przy jego braku umieram) oraz tak jak wiem, że istnieje coś takiego jak smak, zapach czy dźwięk, bo za pomocą odpowiednich zmysłów odczuwam ich istnienie.

Ktoś może powiedzieć, że smak czy zapach to halucynacje,
  • Odpowiedz
Pragnienie jest magnesem przyciągającym nas w stronę khandh. Świadomość, że można ograniczać khandhy, a co za tym idzie, ograniczać pragnienia, ustawia życie we właściwej perspektywie, zgodnej z Właściwym Poglądem. Pragnienie jest w porządku. Nie jest ani dobre, ani złe, ale świadomość jego ograniczeń uchroni nas przed jego złudnym magnetycznym przyciąganiem.

Możemy, dajmy na to, pić nasz sok owocowy, cieszyć się ciepłem i światłem słonecznego dnia, ale uświadamiamy sobie, że wyzwolenie nie leży w
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Człowiek poszukujący owoców wspina się na drzewo aby najeść się do syta i by nazbierać owoce w kieszenie, chcąc zabrać je do domu. Podczas gdy jest on na górze, podchodzi inny człowiek poszukujący owoców. Drugi człowiek nie potrafi wspinać się na drzewa, ale ma siekierę, więc ścina drzewo. Jeśli pierwszy człowiek nie zejdzie szybko z drzewa, może złamać rękę lub nogę, a nawet zginąć.

To porównanie pokazuje niebezpieczeństwa szukania prawdziwego szczęścia w niewłaściwym
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dlaczego trzeba pogrążać się w żałobie, gdy ktoś umiera? Dlaczego nie można uczcić tego, że tak długo było nam dane znać tego człowieka, że dobrze nam było razem? A teraz dajemy mu wolność.

Nigdy tak naprawdę nie płaczecie za osobą, która odeszła. Zawsze płaczecie nad sobą, nad swoją stratą. To nie ma nic wspólnego z nimi.

Kiedy zdamy sobie sprawę, że możemy coś z tym zrobić, ukazuje nam się możliwość zapanowania nad negatywnymi emocjami.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach