via Rowerowy Równik Skrypt
  • 48
632 + 120 = 752

Pierwsza trasa w nowym roku, to i dobra okazja podsumować rowerowo poprzedni. Całkiem fajny rok zważywszy na okoliczności, szczególnie w pamięci dalsze wypady, zwłaszcza ten Olsztyn-Mierzeja Wiślana-Malbork, oraz Suwałki gdzie na powrocie wskoczyło pierwsze w życiu #200km. Standardowo na koniec roku życzę sobie dużo więcej takich turystycznych tras w przyszłości :)

-11 407km
-66 x #100km ; 1 x #200km
SnikerS89 - 632 + 120 = 752

Pierwsza trasa w nowym roku, to i dobra okazja podsumo...

źródło: comment_1609513617jtMyHmH21Ncp6oFD1PYk4e.jpg

Pobierz
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

via Rowerowy Równik Skrypt
  • 27
610 807 + 201 = 611 008

Dziś była trasa Katowice-Łódź. Czas poprawiony o 2h23m w stosunku do ostatniego przejazdu na tej trasie, jestem zadowolony :) Kiedyś miraski mi pisały, że zmiana opon na węższe w crossie nic nie da, a jednak zmiana na troszkę węższe z szosowym bieżnikiem zamiast terenowego dała całkiem sporo.

#rowerowyrownik #200km

Wpis dodany za pomocą tego skryptu
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#rower #200km
Ten sezon zacząłem bardzo późno, poprzednie dwa lata nic nie jeździłem bo emigracja. Zrobiłem kilka pięćdziesiątek, jedną setkę i jedną 150 która poszła nad wyraz dobrze, zero kryzysów. W sobotę planuję 200km z Katowic do Łodzi no i będę musiał wrócić. Czy po tej dwusetce jeden dzień przerwy będzie wystarczający by robić kolejne 200 z powrotem w poniedziałek, czy to jednak za mało na regeneracje?
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Pan_Kielonek: jestem bardziej zmeczony czasem spedzonym na siodelku niz samym dystansem. Jesli zrobisz te 200 w 8 godzin a nie 12 to raczejnic Ci nie bedzie. Nawodnij sie odpowiednio i nie cisnij na maxa to bedzie dobrze
  • Odpowiedz
569 091 + 79 + 212 = 569 382
79 - uczciwa czwartkowa ustaweczka spod tagu #szosowywroclaw #rowerowywroclaw Żwawym tempem zrobiliśmy szeroką pętlę przez Oławę, a także zgarnęliśmy miłe dziewczę, które do samego końca trzymało koło i nawet dało dobrą zmianę.

212 - dzisiejsza wyprawa po #zaliczgmine (+13) z @krzysiekdw i @KierownikW10 do Zielonej Góry. Wyjazd z miasta idzie nam mozolnie, bo na rozoranej
Dewastators - 569 091 + 79 + 212 = 569 382
79 - uczciwa czwartkowa ustaweczka spod t...

źródło: comment_1597604331RcWvN8nvJH0YYrocUB9ls9.jpg

Pobierz
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Dewastators: widzę że na czwartkowych ustawkach dobre tempo macie, więc to zadanie dla hamulcowego żeby trochę je zaniżyć ;) Rozsądnie wylajtowane opony kupiłem, nowe koła zamówiłem, hak przerzutki prostuje i mogę podjąć się tej roli ;)
  • Odpowiedz
547 214 + 213 = 547 427

Wyprawa na Grosse Belchen, znany też jako La Grand Ballon d'Alsace. To to leży we Francji, pasmo Wogezy, dolina Renu, blisko do Niemiec i Szwajcarii.

Start z Freiburga, gdzie chwilowo mam bazę. Pustymi drogami lecę na granicę w Breisach. Francja wita mnie lokalką ze sfrezowanym asfaltem, z bonusem w postaci żwirku. Szczęśliwie atrakcja ta trwa tylko kilka kilometrów. Po dwóch tygodnia orania mniejszych i większych górek nogi nieco głupieją na dłuższym płaskim odcinku - dawno nie pamiętam u siebie średniej przelotowej 33-34km/h, no chyba że z wiatrem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Francuskie wioski powoli budzą się do życia, pod piekarniami gromadzą się ludzie. O 10 melduję się na starcie podjazdu - tablica mnie informuje, że do opędzlowania będzie 17,5km i 1043 metrów w pionie. Pierwsza połowa podjazdu wiedzie dość głębokim lasem, a droga wybitnie wije się wokół skał, drzew i innych uwarunkowań przyrody. Na trasie zero aut, ale nieco cyklistów, dzięki czemu jest motywacja do jazdy tempem nieco agresywniejszym niż zwykle. Druga połowa podjazdu to już uczciwa droga lokalna, z autami i słupkami kilometrowymi. Te ostatnie zaskoczyły mnie mocno - oprócz informacji o kilometrze, było na nich też napisane, na jakiej jest się wysokości - mega! Zaskakują też dwie krótkie serpentyny z kostki brukowej - od razu przełęcz Walimska mi się przypomniała. Ruch kolarski rośnie, mijam chyba wszystkie kategorie wiekowe obu płci. Na szczycie przerwa na fotki i bananka. Słońce już uczciwie smaży, ale na tej wysokości (1325m) nie jest to jakiś duży problem. Przez La Markstein zjeżdżam gdzieś pod Kruth, gdzie liczyłem na jakąś zaporę i urodziwy zbiorniczek, ale niestety rozczarowałem. Następny podjazd, pod Col de Bramont (całe 956m npm) prowadzi wybitnie kręta droga ze świeżo namalowanymi pasami. Kolejny zjazd, kolejne bezdroża i brak cywilizacji w ciasnych górskich kotlinach. W takich momentach wspomniane słupki kilometrowe są naprawdę na wagę złota. Ostatni podjazd kończy się na La Schlucht ze skromnym stokiem narciarskim i kościółkiem. Nastaje długi zjazd, niestety pojawia się też wkrótce kamper, który skutecznie tworzy peleton aut i kolarzy. W Munster uczciwy kawałek bruku, na szczęście plomby zostały gdzie miały zostać. Wjeżdżam do Colmar, gdzie daję szansę lokalnemu systemowi ścieżek rowerowych i nie żałuję tej decyzji. Stamtąd już szybko do Neuf-Brisach (tak, to to z tej pasty ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Słońce już jest agresywne, więc w Breisach przerwa na lody. Powrót już
Dewastators - 547 214 + 213 = 547 427

Wyprawa na Grosse Belchen, znany też jako La...

źródło: comment_15968303281lGwmhDIbrXK0yMmwaaS72.jpg

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Dewastators: bardzo ładnie, miałem w planach w tym roku grand ballon, ale przez tego wirusa nic się nie da zorganizować. zobaczymy we wrześniu - mamy bilety do polski, żeby pokręcić się po karkonoszach (w tym karkonowska i stóg), ale jeśli będzie groźba zamknięcia granic polski, to jadę do miluzy na kilka dni i kręcę się po wogezach
  • Odpowiedz
535 573 + 252 = 535 825
No miruny, ale się udało. Rekord pobity i to o ponad 100 bitych kilosów. Przewyższenia, odkąd używam rejestratorów, też weszły największe, coś pod 1700 m w pionie xD

Dość spontanicznie, dosłownie w połowie tygodnia, zgadałem się z tate i z wuja, że jedziemy do dziadków, naczy ich rodziców, bo jak nie teraz to nie wiadomo czy kiedykolwiek wszyscy trzej rodzinni jeźdźcy tego wspólnie dokonają...
Od słowa do czynu, wstało się o 4, narobiło kanapek z masłem orzechowym i bananem do tych wszystkich żeli i batoników. Ostatecznie 10 po 5 wyjechaliśmy, po drodze odwiedziliśmy velostradę w Jaworznie, ruiny zamku w Mirowie i okolice zamku w Bobolicach, a po 6 godzinach osiągnęliśmy granicę województwa śląskiego (160 km), więc zaczęło p------ć jak w kieleckim... Oczywiście #wmordewind, bo jakby inaczej... Burgerek we Włoszczowie i ja skierowałem się na Górę Siniewską, momentami po 12%, a 200 już w nogach. Wjechałem, zjechałem żwawo (było ponad 60), znalazłem towarzyszy wyprawy i dobiliśmy do celu wyprawy. 224 km w 9 i pół godziny. Średnia 23,5 km/h nie powala, ale po pierwsze ja w ogóle nie wiedziałem jak sobie poradzę przy takim przeskoku odległościo-czasowości (była głównie 1 i 2 strefa i obawy o zesranie się kolana, a strzyknęło razy kilka), a do tego to wujowi kolano się spierdzieliło dość poważnie. Ogólnie, ja dużo najmłodszy z towarzystwa, to więcej szacunku dla nich za to osiągnięcie (po 12 latach pojechali znowu, wtedy 8 km więcej wyszło)!
Kawa z dziadkami i decyzja - mam dziurę w kwadratach w sąsiednich wioseczkach, więc wypadałoby ją zalepić
AbaddonLincoln - 535 573 + 252 = 535 825
No miruny, ale się udało. Rekord pobity i t...

źródło: comment_1596310345KNVyKEZ0xGZIhgdioH7SCb.jpg

Pobierz
  • 17
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Tauzen kwadratowy


Czyli 1030km rowerkiem solo i bez snu w 48h brutto. Czemu kwadratowy? Bo pozbierać kwadraty do zabawy po tym jak skończyło mi się #zaliczgmine. Większość zdjęć jest na Stravie, bo Wypok do dziś nie ogarnął zrobienia galerii, choć obiecywali już z 5 lat temu... Jak jadę coś większego to pojawia się też "live" coś na Instagram.

Pobudka o 4:30 w czwartek. Spakowany do Apidury (tosty, rzeczy na przebranie jakby wracać pociągiem, dętki, etc.) Jazda do #sandomierz stricte pod kwadraty, więc bardzo meandrująca, a nawet celowo trasą puszczoną tak, żeby skorzystać z tymczasowego wojskowego mostu pontonowego. Obok budowanego mostu w Nowym Korczynie tracę jakieś 25min na promie, bo panowie żurawiem ustawiali na promie swoje sprzęty. A most do użytku zostanie oddany mniej więcej pod koniec roku. Za parę dni prawdopodobnie nastąpi połączenie obu
metaxy - > Tauzen kwadratowy

Czyli 1030km rowerkiem solo i bez snu w 48h brutto. C...

źródło: comment_1595783844FzdXXCqqlHdQYz4DuagieE.jpg

Pobierz
  • 107
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@MordimerMadderdin: gratki! Ja swoją relację wrzucę jutro. Miałem dziś, ale coś tam jeszcze muszę poprawić, a teraz praca.

Mój mózg śpi. Ja nie. Co to oznacza? W moim przypadku przewidzenia. Omamy. Słuchowe też. O czym uświadamia mnie Rafał. Każde się zdrzemnąć i zresetować.


@MordimerMadderdin: nie ma z tym żartów. Omamy z niewyspania są wręcz nierzeczywiste. I o tyle dziwne, że cały czas masz świadomość, że to nie jest
  • Odpowiedz