Liczba aktywnych przypadków, cały czas rośnie ( tak wiem, Śląsk itd).
Liczba hospitalizowanych, po lekkim spadku jest taka sama jak na początku kwietnia.
Liczba nowych przypadków dziennie od kwietnia na podobnym poziomie.
Co w takim razie się zmieniło?


















Pierwsze wrażenie jest słuszne ale w dłuższej perspektywie to nie ma sensu.