Dzisiejsza historia z kołchozu rozwaliła mi głowę.
Mieliśmy w robocie takiego typa, pasjonacika-cwaniaczka, ponad 10 lat doświadczenia, studia, certyfikaty, wkład w open-source, nieraz commity robił o 12 w sobote/niedziele. Gość był takim zarozumiałym bucem z ego, "co to nie ja", "zajebiście koduję" - ale tylko w swojej głowie, bo jak przyszło coś komuś powiedzieć to milczał, a jego odwaga kończyła się na tym by przykleić anonimową karteczkę na co dwu-tygodniowym Retro z pociskiem
Mieliśmy w robocie takiego typa, pasjonacika-cwaniaczka, ponad 10 lat doświadczenia, studia, certyfikaty, wkład w open-source, nieraz commity robił o 12 w sobote/niedziele. Gość był takim zarozumiałym bucem z ego, "co to nie ja", "zajebiście koduję" - ale tylko w swojej głowie, bo jak przyszło coś komuś powiedzieć to milczał, a jego odwaga kończyła się na tym by przykleić anonimową karteczkę na co dwu-tygodniowym Retro z pociskiem










źródło: raj_utracony
Pobierz