Moja matka płacze bo ciągle jestem smutny i jednocześnie pyskuje do niej i źle się odzywam. Już nawet ona dostaje po łbie przeze mnie. I po co takie cierpienie? Niby przez swoje cierpienie można uświęcić innych, a tu nie dość że sam odszedłem od Boga za to że dopuścił to na mnie, to jeszcze na dodatek rodzina
Jakie było wasze najgorsze doświadczenie zawodowe? Ja przyznam się szczerze, ze chyba najgorzej wspominam sprzątanie w sklepie Castorama. Wysłałam CV, po kilku dniach dostałam telefon i później podpisałam umowę. No i na początku ta babka, co mnie wdrażała, to była mila, dało się z nią pogadać, koleżanki też były w porządku. Tak mi się zdawało przez pierwsze 4 dni, bo później czar prysl. Już po tygodniu wielce pani zarządzająca zaczęła mieć do mnie pretensje
Zaczęło się od bycia wstydliwym w dzieciństwie. Jak miałem z 4/5 lat to brat pojechał na nocowanie do kuzyna. Kiedy wrócił, wstydziłem się go. Chowałem się za drzwiami, byłem autentycznie na poziomie dyskomfort 999999 mimo że wcześniej normalnie byliśmy ze sobą blisko i w ogóle. Do 5 roku życia mieszkałem u dziadków, potem po wyprowadzce odwiedzaliśmy ich co jakieś 2 tygodnie. Wstydziłem się tam chodzić, zawsze głowa w dół i nic nie mówiłem.
Absolutnie Ciebie rozumiem bo sam się długo męczyłem. Dopiero jak zmusiłem się do pracy z ludźmi w sklepie (jakieś pół roku chodziłem fest zestresowany zanim puściło) to rozchodziłem problem na tyle, że da się funkcjonować w miarę normalnie.
Znacie osobiście kogoś kto targnął się na swoje życie? Ja o wielu słyszałem, ale osobiście znałem jednego faceta po 50-ce, kolchoznik, od 30 lat na tym samym stanowisku, dwójka dzieci, żona.
Miał zaplanowaną pracę tego dnia w kołchozie i do niego nie dotarł, po kilku godzinach już na 99% byliśmy pewni że gdzieś wisi, następnego dnia znaleźli go w lesie na lince.
Jego żona twierdziła, że dobijało go, że całe życie w jednym kołchozie
A więc wczoraj się trochę napiłem siedząc przed kompem, i co z tego mam?
a-----l wypity - nie mam alkoholu pieniądze wydane na a-----l - nie mam papierowy wypalone - nie mam papierosów szara myszka - nie mam, piłem sam przed kompem więc nie poznałem
Ogólnie to jestem dziwny bo nie mam potrzeby poznawania nowych ludzi. W sumie to jedyna osoba którą według mnie warto mieć to partnerka bo jednak ciągłe wracanie do pustej chałupy daje po głowie. Mam jednego przyjaciela i jednego kolegę, ale kontakt z nimi jest raczej sporadyczny (każdy ma swoje życie) i jakoś mnie to nie boli.
Więcej cięć! Obejrzałem do końca tylko dlatego, że gość ma dużo subskrypcji i szczerze nie wiem co myśleć o tym co zobaczyłem. Całość brzmiała jak potężny cope.
Do tych na początku swojego leczenia, w moim przypadku pierw 2 lata leczyłem się gastrologicznie, kolonoskopia, gastroskopia, krew, siki, kupa, potem 2 lata dobierałem leki u psychiatrów i to mając abo luxmed bez limitu, także czasami to i co tydzień wbijałem. Nie poddawajcie się, trochę to potrafi trwać... #psychiatria #depresja #medycyna #psychologia
Też mnie to ciekawi. Jak kiedyś przy dłużej trwającym pogorszeniu samopoczucia poprosiłem lekarza pierwszego kontaktu o badania krwii by sprawdzić niedobory to mi powiedział, że nie mam się wygłupiać z niedoborami i zachęca mnie aby iść do psychiatry.
Polecicie jakiś zegarek dla chłopa po 30 na urodziny? budżet +-500zł, ze wskazówkami, koperta minimum 40mm, nie żaden sportowy, ale też nie elegancki. Taki sikor na co dzień. W budżecie jest np Diesel Master Chief, ale może macie jakieś lepsze propozycje #zegarki #zegarkiboners
Obejrzałem w weekend Carrie od Amazona. Czyli #szaramyszkadlaanonka wrzucona do teen dramy z dolanym Stephen kingiem i przy mieszaniu dodany składnik X czyli trochę lewactwa.
Generalnie fajnie mi się to oglądało, choć momentami nie dało się nie przewrócić oczami widzące pewne pomysły. Główna bohatera strasznie przypomina Sam z Stranger things, a do tego dorzucone moce telekinezy i "inne z mocami" miałem praktycznie deja vu z tego uniwersum.
✨ Refleksje o bezsensowności życia codziennegoⒾ Jaki jest sens życia skoro dla 99% z nas życie wygląda podobnie? Non stop ta praca i wyczekiwanie końca, potem znów te obowiązki, jedzenie obiadu, może jakieś sprzątanie i odpoczynek po to że musiałeś to wszystko zrobić a jeszcze dojazdy. Non stop trzeba wszystko przeliczać bo wszystko drogie. Pogoda w ciągu roku nie rozpieszcza, czasu wolnego nie ma jakoś dużo a i tak nie da się
Może w UK jest inne podejście pracodawców do pracy? W PL często jest tak, że robisz dzień w dzień pod górny limit czasu pracy (jazda + inna praca) jeśli szukasz pracy z codziennymi powrotami... No i często są też zmiany dzienne i nocne co dobija Twój zegar biologiczny. Sama robota mi się podoba, ale odpychają mnie głównie zmiany nocne.
w-----a mnie podejście ludzi do depresji albo do chorób psychicznych
depresja: traktowana przez normictwo jako nie chęć do życia a im się chce żyć bo są tacy cudowni, choroba traktowana jako kwestia chęci i tyle albo traktowane to jest jako bycie nieszczęśliwym czy coś rzeczywistość: mózg nie działa poprawnie nie ma energii, obniżony nastrój, anhedomia, zaburzenia snu, myśli samobójcze często wynikają z życia z tą chorobą a nie ogólnej sytuacji życiowej, możesz mieć SZCZEŚLIWE
możesz mieć SZCZEŚLIWE życie i mieć depresje możesz KOCHAĆ SWOJE ŻYCIE CHCIEĆ ŻYĆ i mieć depresje @the_doors Eh to już 25 lat stanów depresyjnych i tak czas leci. Niby powinienem być szczęśliwy, ale zawsze według głowy coś jest nie tak. Moja ostatnia nadzieja to to, że jak zmienię pracę (na ten moment nic na to nie wskazuje) to w końcu głowa odpuści... Kiedyś coś chciałem zrobić z głową, jakiś rok brałem
Polacy bronili Lwowa z najwyższym poświęceniem. Gdy dalsza obrona nie miała już sensu, złożyli broń przed Sowietami. To był koniec polskiego Lwowa. Fot. Lwów w 1938 roku, domena publiczna
@galicjanin: bardziej mam na myśli te wszystkie niedopowiedzenia i ukręcenie sprawy po odnalezieniu dowodów które mogłyby zaburzyć oficjalną narrację. Nawet niedawno coś było na głównej.
Moja matka płacze bo ciągle jestem smutny i jednocześnie pyskuje do niej i źle się odzywam. Już nawet ona dostaje po łbie przeze mnie. I po co takie cierpienie? Niby przez swoje cierpienie można uświęcić innych, a tu nie dość że sam odszedłem od Boga za to że dopuścił to na mnie, to jeszcze na dodatek rodzina