Opuściłem Tajlandie i jestem w Kuala Lumpur w #malezja
Po wyspie Koh Phi Phi popłynąłem na Phuket. Tam się zamuliłem, siedziałem chory w hotelu - miałem korona wirusa xD W dwa tygodnie oprócz Bangla Road (ulica z barami i strip clubami) nie zwiedziłem kompletnie nic na tym całym Phuket.
Miałem już dość Tajlandii, tych dziewczyn które namawiały na segz, tych masażystek nachalnych, tego montonnego jedzenia a jak zamawiałem europejskie jedzenie to
jak wracałem ze spaceru to słyszałem że jakieś auto wyje i sb myśle że k---a znowu jakiś pedał stawia auto z uszkodzonym alarmem na parkingu i pewnie tydzień będzie wyło, okazało się, że to moje auto
No i udało się wreszcie przejść 2000km . Nie jest to jeszcze połowa szlaku ale już jestem blisko. Kryzys już mi trochę przeszedł , więcej idę dziennie ale nie jest łatwo . Za jeziorem Tahoe zrobiło się wreszcie bardziej spokojnie . Zdecydowanie jest mniej ludzi ( głównie PCT) i w zasadzie są dni że spotykam może 1-2 osoby. Góry też się zmniejszyły , jeszcze kilka dni temu chodziłem głównie powyżej 2000mnpn a
To, że plusuję - nie oznacza, że się zgadzam. Czasem plusuję z sympatii. Czasem z innego punktu widzenia, który szanuję jeśli przedstawiony w sposób kulturalny. Czasem, bo śmieszne, a czasem się pomylę. Są też plusy wynikające z mojej podatności na manipulacje i nienawiści do jednostek i nacji. Należy pamiętać o tym, co nas dzieli, byśmy zachowali wyrazistość
#gielda Z racji, że aktualnie ludzie są bardziej niecierpliwi niż kiedyś, teraz krachy są w ciągu miesiąca i nie musimy czekać latami na dołki ( ͡°͜ʖ͡°)
@ParadygmatYT: myślę, że odpowiedź jest prosta - przeciętny ping pong do niedawna nie miał jeszcze tak szerokiego dostępu do lewarowanych instrumentów, a że okazało się, że ludzie to jednak głównie mają paperhands, syndrom gamblera i nie zostawiają sobie nic na pokrycie margin calla no to cóż... wyszło co wyszło ¯\(ツ)/¯
Nic tu się już nie wydarzy. Równia pochyła w dół.
(╯︵╰,)