Pamiętacie moją nówkę sztukę Konę, która zdechła po 700 km, a krakowskie ASO potrzebowało 2 tygodni na ściągnięcie akumulatora? Dziś rano zadzwonili: "Naprawione, można odbierać!". Urwałem się z roboty, przedzierałem przez zakorkowany Kraków ponad godzinę. Odbieram auto, wyjeżdżam za bramę serwisu i... na deskę wjeżdża czerwona ikona braku ładowania xD. Wrócili do punktu wyjścia. Rzuciłem im kluczykami na blat, zrównałem ich procedury z ziemią i zostawiłem tam ten złom.
Wersja dla koneserów korpo-absurdu:
Mirki,


















Jest pewien portal motoryzacyjny Francuskie.pl. Niestety panuje tam cenzura w komentarzach. Wszystkie negatywne wpisy są usuwane.
Ostatnio napisałem komentarz pod artykułem na temat DS Automobiles w Polsce. Nawet się nie pojawił. Napisałem tylko, że Stellantis zmarnował potencjał tej marki, bo jej początki były naprawdę obiecujące.