Dopiero teraz dostrzegam jak wiele błędów robiłem i jak dużo udało się poprawić (co nie oznacza, że wszystko jest już ok). Najlepsze jest to, że absolutnie nic mnie nie boli nawet po najcięższym treningu ciągów. Kiedyś zdarzało się, że dół pleców albo barki pobolewały. W tym ćwiczeniu chyba zrobiłem największy postęp. Nie śmiem nawet marzyć, żeby osiągnąć to samo w przysiadzie, to już jest inna szkoła jazdy,
Dopiero teraz dostrzegam jak wiele błędów robiłem i jak dużo udało się poprawić (co nie oznacza, że wszystko jest już ok). Najlepsze jest to, że absolutnie nic mnie nie boli nawet po najcięższym treningu ciągów. Kiedyś zdarzało się, że dół pleców albo barki pobolewały. W tym ćwiczeniu chyba zrobiłem największy postęp. Nie śmiem nawet marzyć, żeby osiągnąć to samo w przysiadzie, to już jest inna szkoła jazdy,




























Pierwszy raz zobaczyłem jakąkolwiek nadzieję, że może kiedyś uda mi się zrobić przysiad prawidłowo. Ostatnimi czasy ćwiczyłem głównie hip drive, wzmacniałem plecy i testowałem różne rozmieszczenia rąk na gryfie i stóp na podłodze. O ile w trakcie schodzenia czuję, że jest bardzo dobrze, to im bliżej podłogi, tym sztanga przesuwa się do przodu (ja cały też) i jednocześnie zaczyna robić się butt wink pomimo, że schodzę dosyć
źródło: comment_15840405211Uc0FRgZ2VOE68rFEBrg9I.jpg
Pobierz