oczywiście pierwsze serie z Aliną prawdziwą były najlepsze, późniejsze z panią Żak już mniej, wszystko ma gdzieś swoje "przepalenie".
Dla mnie najbardziej fascynujące było to, że tych Honeymoonersów z lat 50 tak łątwo udało się prztransponować na lata 90te w Polsce. Te same problemy, ten sam status społeczny itp. Oczywiście polska wersja była lepiej zagrana i cieplejsza, ale to oczywiste.
Na zawsze Miodowe lata będą w mojej pamięci jako






















Konfederacja nie jest wolna od wad, ale to jedyna partia, na którą można głosować, mając wolnorynkowe antysocjalistyczne poglądy
jeleniu