Aktywne Wpisy

annlupin +19
wgl jakie filmy na walentynki najlepiej

Iudex +55
O esuu, rzadko tramwajem jeżdżę i zapominam, że w cenie biletu jest kino darmowe xD
Wsiadłem i trwała kontrola. Typ nie chciał okazać dokumentów, mówił ze nie ma, chciał zwiewać, wysiadać etc. Ale ewidentnie przedawkował internetowych prawników. Sypał teksty typu:
- nie mam obowiązku się legitymować
- nie muszę jechać dalej jak chcę wysiąść, to jest porwanie
- pchał się na kontrolerkę i mówił, że ona narusza jego nietykalność
Wsiadłem i trwała kontrola. Typ nie chciał okazać dokumentów, mówił ze nie ma, chciał zwiewać, wysiadać etc. Ale ewidentnie przedawkował internetowych prawników. Sypał teksty typu:
- nie mam obowiązku się legitymować
- nie muszę jechać dalej jak chcę wysiąść, to jest porwanie
- pchał się na kontrolerkę i mówił, że ona narusza jego nietykalność





Połowa ludzi, którzy dziś mają "AI" w tytule na LinkedIn, nie przeczytała w życiu jednej książki o tym, jak działa umysł, poznanie, język, logika. Filozofia? Śmieszna i niepraktyczna. Epistemologia? Co to w ogóle jest. Turing? Kojarzą, że był taki test, ale nie wiedzą, że pisał o świadomości maszyn 75 lat temu z większą precyzją niż oni potrafią dziś sklecić posta na wykopie o AGI.
Ale za to wiedzą, jak wyklikać deployment w Azure. Wiedzą, jaki model wybrać w dropdownie. Potrafią skopiować prompt z dokumentacji. I na tej podstawie występują na konferencjach, piszą "strategie AI" dla firm, wypowiadają się o AGI i końcu ludzkości.
A jak zapytasz o cokolwiek głębszego — czym jest rozumienie, czy LLM "wie" co mówi, dlaczego halucynacje są problemem filozoficznym a nie tylko technicznym — to cisza. Albo jakieś bełkotliwe "no bo statystyka następnego tokena" powtórzone z podcastu, którego też nie zrozumieli.
Porównaj to z ludźmi, którzy faktycznie coś wnieśli. Hinton mówi o świadomości i przyznaje, że nie wie. Sutskever czyta fizykę, biologię, szuka analogii poza informatyką. Karpathy tłumaczy sieci neuronowe od zera, bo rozumie je od zera — i widać, że ma za sobą lata myślenia, nie tylko klikania.
Problem nie w tym, że ktoś jest praktykiem. Problem w tym, że praktyk, który nie rozumie fundamentów, nie wie czego nie wie. I potem mamy dyskusje o "superinteligencji" prowadzone przez ludzi, którzy nie potrafią zdefiniować zwykłej inteligencji.
Turing, Searle, Dennett, Minsky, Hofstadter — to ludzie, którzy dekady temu przemyśleli rzeczy, które dziś odkrywamy na nowo, tylko gorzej. Chiński pokój Searle'a z 1980 roku to lepsza krytyka LLM-ów niż większość współczesnych bzdur, ktore pojawiaja sie tez tutaj. Serio, warto czytac ksiazki.
Co do jednego się zgodzę, babki z marketingu od kilku lat zaczęły się przedstawiać jako "pracujące w AI" xD
BTW za
- To nie jest prawdziwe AI, bo nie przeszło testu Turinga.
- W 2011 CleverBot przeszedł test Turinga.
- yyy ale to za mało procent, musi być jeszcze więcej.
- Jest więcej procent.
- yyy test Turinga nic nie znaczy, to nadal nie jest prawdziwe AI.
Problem z wiedzą u podstaw to w sumie występuje wszędzie, ilu ludzi się zatrzymuje żeby zrozumieć coś lub przemyśleć.
Nie jest to ani do życia potrzebne, a w większości nawet utrudniające, bo musisz się zatrzymać, gdy inni pozornie robią większy progres.
Zabrzmi to jak boomerskie p--------o, ale naprawdę ludzie się naprawdę nie interesują.
Rozkmina jaka mnie wtedy nachodzi, to czym my w zasadzie jestesmy wtedy? Czym jest nasze rozumowanie - na ile to nasza swiadomosc a na ile po prostu wytrenowany generator slow, mysli, gestow, zachowan i emocji?
Darcie p---y, kłamstwa, niedomówienia i ślizganie się.
Gdzieś tam na samym szarym dole koło umiejętności srania są tech skille.
Tak, większości ludzi używających AI nie jest potrzebna kognitywistyka. Zgoda. Tak jak większości kierowców nie jest potrzebna wiedza o spalaniu wewnętrznym. Ale mój post nie był o ludziach którzy używają AI. Był o ludziach którzy wypowiadają się autorytatywnie o naturze inteligencji, świadomości, AGI nie mając pojęcia o podstawach. To jest różnica między używaniem narzędzia a udawaniem eksperta od narzędzia.
Co do Hintona, Sutskevera, Karpathy'ego to że mają różne zdania nie
@JamesJoyce: Trochę się czepnę ale do teraz jest problem z definicją inteligencji. To jest mglisty termin. W dodatku teraz się namnożyło dużo poptypów jak inteligencja emocjonalna, kognitywna i tak dalej. To trochę buzzword, bo nie da się udowodnić że drugi byt jest inteligenty. Możesz przeprowadzać tylko jakieś założenia bądź testy ale nie będziesz wstanie odróżnić czy dany byt udaje inteligencję czy jest
@JamesJoyce: Czego najlepszym przykładem jest Dragan, a ludzie nie widzą zgrzytu, że fizyk jest ekspertem od AI i pisze o tym książki xD Bo przecież on jest fizykiem naukowcem to musi wiedzieć co mówi co nie? xD
@JamesJoyce: To jest termin marketingowy. Tak samo jak chumura czy nawet AI, AGI. Używa się uproszczeń żeby ludzie intuicyjnie kumali o co chodzi, to są jednak uproszczenia. Czasami sam tak robię świadomie albo nie. Jakbyś zaczął gadać o chińskim pokoju normalnym ludziom to by nic z tego nie zrozumieli a halucynację +- kumają