Jestem tak wkurzony że aż muszę to tutaj napisać.
Jadę sobie dzisiaj rowerkiem z nadzieją zrobienia 100km. Cisnę te 32-33 km/h, mijam gościa jadącego wolniej (też szosa). Nie oglądam się za siebie ale czuję że siadł mi na koło. Po jakimś kilometrze musiałem sprawdzić gdzie jadę, więc wyjąłem tel i przy okazji w-------m. Moja wina, cóż, zdarza się. Tylko że ten kaktus na kole nawet się nie zatrzymał. Prawie mnie przejechał jak
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach