Moja wioska, na której się wychowałem, z głębokiej prowincji zmienia się w sypialnię miasta wojewódzkiego. Za moich czasów (wnusiu) z buta chodziłem do szkoły położonej 3 kilometry dalej, do pobliskiego miasteczka czasem jeździł jeden busik, a do wojewódzkiego tylko z przesiadką. 25 kilometrów do granic miasta pokonywało się autem w około 35 minut.

A teraz? 6 busów dziennie, do ekspresówki 10 kilometrów, a do miasta 25 minut. Od cholery domów z literkami
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach