Oglądam nagranie z pożaru w Szwajcarii. Na pierwszych ujęciach ogień jest już widoczny, realny, groźny — a mimo to wokół stoi tłum ludzi z telefonami w rękach. Śmiech, nagrywanie, skakanie, jakby to było widowisko albo atrakcja.
Chwilę później kolejna scena: pożar rozwinięty, panika, ludzie desperacko próbują wydostać się z lokalu. Strach, chaos, realne zagrożenie życia. A na zewnątrz… znowu























@elena-mary: kiedyś? Czyli kiedy? Pamiętam jak byłem młodym kierowcą i zdarzało się jechać obok miejsca wypadku. Większość to byli gapie, którzy przeszkadzali. Nic się nie zmieniło, teraz tylko jest to uwieczniane na takich nagraniach. Z 20 lat temu były stronki #gore czy gazeta "Zły" i jakoś tam się pojawiały zdjęcia z wypadków. Ktoś je chyba musiał robić
@elena-mary: