To życie to jest jednak #!$%@?. Mam, miałem ojca, który w listopadzie 2007 roku miał udar mózgu, żył sobie ze wzlotami i upadkami po tym udarze, aż do czerwca 2016, bo wtedy kolejny mikroudar położył go do łóżka. Mama poświęciła 10 lat na opiekę, a on dzisiaj zmarł, no normalnie zmarł i nie żyje. Pomimo, że pogodziłem się z jego stratą już dawno temu, to dzisiejszy dzień zapamiętam do końca życia. Telefon
Myślicie o tym czasami? O smierci. Czy nie przeraża was, że nie ma zadnego dowodu, ze cos jest potem? I pewnie nie ma nic, bo jakis naukowiec juz by to udowodnil. Mamy XXI wiek. A z ta zagadka czlowiek zmaga sie od poczatku swego istnienia. Ni #!$%@?, zeby cos bylo wiecej. Lekarze czasem widza, ze ktos schodzi, potem sie budzi, mowi o tunelach, swiatlach. Aktywnosc mozgu podobno przed smiercia wytwarza takie obrazy,
@profumo: skoro uważasz, że nic nie ma, to dlaczego miałoby to cię przerażac? Przecież nic, niebyt to zero uczuć, emocji, a w tym również tych złych, czyli bólu, lęku, smutku, nienawisci. W porównaniu do niektórych religii chyba jest to w pewnym sensie bezpieczniejsze wyjście niż np. Piekło,gdzie te złe emocje by dominowały. Zresztą jakby tak pomyśleć to właśnie ta wizja że coś tam jest po śmierci napawa między innymi strachem, dlatego
Niestety ale brednie piszesz. To nie tylko ''jakieś'' halucynacje tylko realne opisy. Nie moze byc brak świadomość na wieki bo to idiotyzm. Nic nie trwa na wieki i wlasnie moze byc ten 2088 rok i jestes na przyklad reinkarnowany. Swiadomosc nie gasnie na wieki dlaczego? Bo życie nie trwa wiecznie i nieistnienie nie trwa wiecznie i tyle.