Dziś takie przyjemne, ciut szybsze (4:57) wybieganie. Wstałem uczciwie, dziecko nakarmiłem, pozbierałem ciuchy i o 5:10 już biegłem.
Niby nie było ciśnienia, bo nawet ślamazarząc się mógłbym zrobić 12 km i wrócić koło 6:20, co i tak dałoby mi luzy - ale jakoś tak mnie męczyło, żeby polecieć jakąś inną trasą niż zwykle. No i po kilometrze stwierdziłem, że nie ma co się zastanawiać - polecę inaczej









Chciałem dzisiaj jakieś spokojne dwie dyszki strzelić, a że spodziewałem się upału - miałem wystartować w okolicach piątej rano. No ale mały się przebudził o 4, wtrynił między nas i włączył funkcję globalnego usypiania... oczy otworzyłem o 6:15 xD
Uznałem, że obowiązki są i trzeba lecieć - wiadomo, o dwie dychy ciężko, ale 10+ by wypadało zaliczyć. Było fajnie - ciepło, ale mimo wszystko jeszcze nie upalnie,
źródło: comment_1656151250x0KRQE9VCoqEKzC6YQw2fe.jpg
Pobierzźródło: comment_1656151302SCAM0k8IMm5NKiZMD8T7Cs.jpg
Pobierzbardzo ładnie
tak trzymać