Trochę mi się zaspało i zwlokłem się z łóżka dopiero kilka minut po piątej. Dość leniwie się zbierałem, do tego trzeba było jeszcze obsłużyć młodego który zażądał atencji i śniadania ¯\(ツ)/¯
Koniec końców wystartowałem o 05:30 – w sumie nie tak źle jak na wszelkie przeciwności losu. Warunki aż za dobre – na termometrze 7°C, wiatru brak, sucho.
Ruszyłem z Kopyta, bo









Już powoli ograniczam objętość przed CM, więc dzisiaj tylko teścik biegu ciągłego na dystansie półmaratonu. Wyszło względnie spoko, do 10. km była średnia 4:42/km ale potem już moc powoli spadała i skończyło się na umiarkowanym 4:48.
Warunki doskonałe, biegło się bardzo przyjemnie. Najważniejsze, że dałem radę zmotywować się do przyspieszenia w okolice 4:50 ᕙ(
źródło: 97C914FD-14E5-4B4D-9525-AF3D169ADD03
PobierzSzczerze Cię podziwiam za dyscyplinę, wytrwałość i za zawsze pogodną buźkę.
@ZygmuntTamburino: przynajmniej nocą wiem że straszyć to ja, nie mnie (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)