W poniedziałek pani fizjo przyszła mnie nareperować. Co się nasłuchałem o betonowych łydkach, jakich ciekawych nowych doznań poznałem w miejscach gdzie myślałem że nic mi nie dolega, to moje. Dość, że w miarę nareperowała i pokazała jak się rozciągać - oczywiście dostałem po uszach że nie robię tego wystarczająco dużo/często/intensywnie ( ͡º ͜ʖ͡º)
Od razu było lepiej. Nadal kolano daje popalić gdy








Powolutku do przodu. Kolejny dzień, kiedy nie zaspałem ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ i udało się w miarę wcześnie wybiec (5:10).
W nocy była totalna ulewa, ale niespecjalnie było widać jej efekty. Czuć było że jest wilgotno, ale po ostatnich upałach najwyraźniej był taki deficyt wody, że wszystko wsiąkło - nawet tam gdzie spodziewałem się ton błota, było niemalże sucho ( ಠ_ಠ)
źródło: IMG_308059929EE6-1
Pobierz@enron: nie rozumiem, najpierw piszesz, że w miarę wcześnie, a za chwilę, że w nocy ( ͡° ͜ʖ ͡°)