Dzisiaj 31.12.2017 roku miałem taką nietypową sytuację.
Wyjechałem samochodem z parkingu przy hipermarkecie, na najbliższym przejściu dla pieszych z wysepką oddalonym o około 20 metrów od wjazdu na parking po przeciwnej stronie jezdni zaczął przechodzić przechodzień. Pieszy z racji istnienia wysepki zatrzymał się na niej i sygnalizując gestem ręki dał mi znać, że mnie przepuszcza. Znajdowałem się wtedy na wysokości wysepki na skrajnym pasie (dwa pasy w jednym


































Imponuje i buduje mnie bardzo fakt, że gdy jadąc 120 lewym pasem i wyprzedzając kolumnę tirow, mam za sobą w odległości 40cm przyjaciela, takiego anioła stróża, który 30 cm za sobą też ma przyjaciela i anioła stróża (a przyjaciel przyjaciela jest moim przyjacielem).
Jadę wtedy spokojnie i wesoło, bo wiem, ze jak nastąpi najgłupsza sytuacja