#anonimowemirkowyznania
Przestroga dla wszystkich na moim przykładzie NIE ZMARNUJCIE SOBIE ŻYCIA!
Wiele osób ma faktyczny problem z wyglądem, żyją w biedzie bądź chorują na depresje, która uniemożliwia im funkcjonowanie to powiem wam na moim przykładzie, że jest coś gorszego - przeżyć 26 lat życia NIC nie robiąc. Pomijam studia, na które chodzi się zaliczyć i do domu.. całe dnie spędzone na komputerze, codziennie ta sama szara rzeczywistość, nic nie wnoszące do życia
@AnonimoweMirkoWyznania: pobiegaj może czy coś. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

A tak jeśli już mam coś doradzić sensownego, to znajdź sobie jakieś zajęcie albo dwa. Np. właśnie nauka języka i jakieś proste ćwiczenia. Możesz robić to na początku 5, 10 minut, grunt żebyś robił to codziennie. Najważniejsze to jeśli do tej pory nie robiłeś nic to zacznij to robić spokojnie, tak żebyś prawie tego nie odczuł. Jak zaczniesz
Ostatnie parę godzin pracy nad magisterką, aby móc oddać wreszcie niepełne 2 rozdziały jutro rano promotor do rąk własnych, które - jeśli uzna, że niepełne 2 rozdziały wystarczą objętościowo i merytorycznie - dadzą mi możliwość obrony w grudniu i pracę nad kolejnym rozdziałem do może jakiegoś listopada, na co liczę. W przeciwnym razie powtórka roku, czyli rezygnuję na zawsze ze studiów, bo nie chce mi się. I tak dała mi promotor parę
@noorey: Widzę, mamy bardzo podobne spojrzenie na ten temat. Ale tak jest, z perspektywy czasu, bez tego przymusu \bo termin goni/, jakoś wydaje się to bardziej osiągalne. :) A i tak niewiele zmienia w życiu, jeśli do drogi, którą się chce obrać, prowadzi potwierdzenie umiejętności, a nie świstek z mgr na czole.

No dopsz, przekonałaś mnie, zobaczę, co dam radę wykrzesać. Jak tylko skończę edytować stukturę aneksu.
Życzę weny na noc!
#!$%@? #!$%@? to mać. Nie złozylem jakiegos dokuemntu w dziekanacie, ze nic sie nie zmienil w moich dochodach i nie dostalem stypendium w tym semestrze. A nie złożylem bo w tamtym roku nie trzba bylo, podobno cos tam pisalo na dzwiach dziekanatu, ale nie czytalem, Ostatni przelw dostalem w lutym. Pod koniec kwietnia zaczałem sie martwic, ze czemu nic mi nie przychodzi na konto, ale brałem pod uwage, ze oni sie czesto
@Kamokamo: To mocne muszą być te leki. A zapytałem o nie, bo sam też walczę z prokrastynacją, jednak do psychiatry na razie się z tym nie wybieram, bo jeszcze mam nadzieję, że uda mi się uporać z tym problemem bez pomocy lekarza.
Nie #!$%@? mi, że #prokrastynacja, to to samo co lenistwo, tylko ludzie se przypisują jakies ideologie (takie cos czytałem tu między innymi od jakiejs pseudo studentki psychologii.) Jak wytłumaczyć to, że wczoraj rano dostalem wiadomosc od promotorki i nie przeczytałem jej do teraz i wlasnie dlatego pisze tutaj o 3 w nocy, bo chce to jeszcze przeczytac ta wiadomosc zanim pojde spac i byc mze zrobic co mi kazala. To ejst
Co to za choroba psychiczna ze nie moge przeczytac wiadomosci od swojej promotorki, no po prostu nie moge, bo mnie to strsuje. Napisala mi wiadomosc wczoraj o 7 i do teraz nie rpzeczytalem, bo sie stresuje tym co mogla mi napisać im wiecej czasu mija tym bardziej nie chce tego czytać bo wstyd ze jej nie odpisalem do teraz. Ja cie #!$%@?
#prokrastynacja
właśnie stuknął mi rok na wykopie
czy żałuję? hmmm


tysiące zmarnowanych godzin, setki spóźnień i niewyspań, odłożonych rzeczy, dowiedzianych się bzdur, dostań raka
nie poletzam ogólnie, naprawdę już lepiej siedzieć i czytać gazetę imo
pozdrawiam wszystkich tych, którzy przegrywają tu swój nigdy nie dający się już odzyskać z powrotem czas
#przemyslenia #przegryw #prokrastynacja
Witam. Moja historia zaczęła się dość typowo, jeszcze w latach szkolnych. Pamiętam, że od zawsze miałem tendencję do osuwania wszystkiego na później, byle tylko odwlec, za wszelką cenę. To samo w liceum, to samo na studiach. I to samo w pracy.

Zawsze ratowało mnie to, że jestem "zdolny", nigdy właściwie nie poniosłem większych konsekwencji, choć zawaliłem w życiu setki terminów, nie dokończyłem setek rozpoczętych rzeczy itd. Kompletnie nie mam kontroli nad marnowanym