#poezja
Wielce mnie radują,
twe zęby błyszczące,
równe,
doskonałe,
gdy śmieją się do mnie, nad białym owalem,
nad koronkową, jasną materią wiszące
ściskając Cię w dłoni,
opary wdychając gorące,
zachodzę w głowę,
cóż bym począł bez Cię?
Niedoskonałymi dłońmi?
Przecie nie wypada!
Tyś nadzwyczajny,
cudny,
jedyny.
Na zawsze w mym sercu.
Widelcu.
Czesław Miłosz:

Runą w łunach, spłoną w pożarach
Krzyże kościołów, krzyże ofiarne
I w bezpowrotnym zgubi się szlaku
Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków

O słońce jasne, wodzu Stalinie
Niech władza twoja nigdy nie zginie
Niech jako orłów prowadzi z gniazda
Rosji i Kremla płonąca gwiazda

Na ziemskim globie flagi czerwone
Będą na chwałę grały jak dzwony
Czerwona Armia i wódz jej Stalin
Odwiecznych wrogów swoich obali

Zmienisz się rychło w wieku godzinie
Twórczość Jana Kochanowskiego zapewne dobrze pamiętacie ze szkoły. “Treny”, “Pieśni”, “Odprawa posłów greckich”. No i fraszki. Tak, tak fraszki. Np. te o pozbawianiu księży penisów, o małżeńskich zdradach, o chłopie co nie chciał żony, bo nie była dziewicą, czy taką z opisem “jajec” poety? Nie mieliście w szkole? To posłuchajcie:

Fraszki, których nie przeczytasz w szkole

#literatura #ksiazki #czytajzwykopem #poezja #kochanowski #ksiazka #oliteraturze #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #liganauki
nowylepszyinternet - Twórczość Jana Kochanowskiego zapewne dobrze pamiętacie ze szkoł...

źródło: comment_1648410678SmRc19lIF7BuXS3hSleA03.jpg

Pobierz
@Lecerdian:

Gadacz (kiedyś ten wiersz nazywał się Włóczykij)

Stoję przy drodze i pluję, taki mam już zawód.
Chmura muszek tworzy mi nad głową coś na kształt architrawu.
Zawsze, gdy jestem szczęśliwy, orientuję się po fakcie.
Nawet gdy ci gram nad rzeką na organkach, to mi się na przykład
lać chce i już myślami jestem w jakimś arkadyjskim potem.
Stoję i pluję. Podejrzanie dobrze pozuję na idiotę.
Nie ma pojęcia, co przeżyłem,
@Lecerdian:
Napisałem kiedyś coś erotycznego. Da się to czytać? Działa jakkolwiek?
Ech... Brakuje mi kobiety.

Hołd

Ona mruczy, gdy ją całuję bez pamięci.
Oplatam jej język swoim, przeliczam zęby
i podgryzam wargi. Unosi wtedy ciało,
zgina talię w łuk i zapada się w siebie.
Dzielimy oddech na dwoje, splatamy swoje kończyny,
aby końca już nie miały. Usta zbaczają mi na jej szyję,
a ona przymyka oczy, odchyla głowę i drżą jej
Interesuję się trochę poezją i od strony estetycznej/językowej mogę od siebie, tyle ile to warte, wskazać frazy, które wydają się dobre i frazy, które wydają się kuleć, czy to ze względu na nie same, czy na sąsiedztwo. Gwoli konstruktywnej krytyki
Zbigniew Herbert "Bajka Ruska"

Postarzał się car ojczulek postarzał
Już nawet gołąbka własnymi rękami
Nie mógł zadusić siedział na tronie złoty
I zimny tylko broda mu rosła
Do podłogi I niżej
Rządził wtedy kto inny nie wiadomo kto
Ciekawy lud zaglądał do pałacu przez okno
Ale kriwonosow zasłonił okna szubienicami
Więc tylko wisielcy widzieli co nieco
W końcu umarł car ojczulek na dobre
Dzwony biły ale ciała nie wynoszono
Przyrósł car do
via Wykop Mobilny (Android)
  • 2
@White_Magpie:
Tych chwil wspólnych, cudownych z Tobą miałem wiele,
I wiedz, że one żyją we mnie z każdym mym tchnieniem.
Teraz to boli me serce okrutnie,
Gdyż ma dłoń już Cię nie dotknie,
Bo chwil tych intymnych już nie mamy,
I nie widzę dla tej kwestii poprawy...
@Lecerdian:
Balkon, papieros, gwiazdy.
Rano znów wstanę i nie będę mógł uwierzyć w ten świat.
Wezmę tabletki, założę uśmiech i pójdę do pracy.
Będę wywiązywał się z obowiązków, rozmawiał o pogodzie.
Będę znów udawał normalnego człowieka.
Jakoś strawię poczucie, że czuję się zmęczony,
tak śmiertelnie zmęczony tym biegiem,
chociaż nigdzie nie dobiegłem.

Pytam: dlaczego niepalący
wsiadają bez skrupułów do przedziałów
dla palących? Czemu chcą dominować? Czemu
są wiecznie urażeni?

Mój mały
Aleksander Błok - Dolor Ante Lucem

W zachodu krwawych, ostatnich promieniach,
Pragnący śmierci — nie czekam już na nic.
I znów dzień wstaje, brzask bije z otchłani,
Powraca męka codzienna istnienia.

Chciałem zło rzucić i dobro zostawić,
Poznałem śmierci trwogę i nadzieję —
I znów powracam, by patrzeć, jak dnieje,
By zło przeklinać, dobru błogosławić.

Boże mój, Boże — Panie nieomylny —
Czyś wszystkich równym obdarzył wyrokiem —
Człowiek śmiertelny, ku Tobie