Pośród ogrodu siedzi oblubieńców para;
za nimi tło różowe kolor łagodności,

Na dłoniach - z łez odlana - biżuteria stara

przed nimi – dołem - rosną drzewa kolorowe
o liściach fioletowych, szkarłatnych, błękitnych…

Pośród ogrodu siedzi oblubieńców para.

i twarze do uśmiechu widać nienawykłe;
na głowach - dumnych smutkiem - korony miłości…

Stąd - w górze - są dwa domki, miast jednego dworu

Pośród ogrodów siedzi... lecz chociaż są parą
- nie
Mirki szukam wiersza napisanego (najprawdopodobniej) w okresie międzywojennym.
Autorem był Brytyjczyk, albo Amerykanin, ale raczej Brytyjczyk.
Sam wiersz był skierowany do ówczesnej młodzieży, czyli ludzi urodzonych na początku XX w.
Był on narzekaniem/krytyką, że "ola boga jaka ta młodzież teraz leniwa i rozkapryszona, nie to co kiedyś chrum".
Pamiętam taki fragment w którym narzekał, że "zamiast pisać listy, wolicie zadzwonić".

#filologia #poezja #wiersz
O zachodzie słońca medytowałem z aparatem. W nocy tłukłem oczami o ciemność wychodząc z pustego miasta do pełnej świergotów rzeki. I ten szum wody przelewającej się przez jaz, jak technologiczne dokooptowanie się do myśli, że wszystko płynie. Patrzyłem na gładką toń upstrzoną gwiazdami i spowiadałem się komuś, kto bardzo szybko stał się ważny i bliski. Więc będę walczyć dalej i nie odpuszczać. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Taki mały
Lecerdian - O zachodzie słońca medytowałem z aparatem. W nocy tłukłem oczami o ciemno...

źródło: comment_1651551239uzrNgxwwdrMjxChmfASDBD.jpg

Pobierz
Witam wszystkich, od pewnego czasu zajmuję się poezją czy też jak to kto nazywa: sztuką.
Chciałbym się pochwalić czy też spytać o porady, no ogólnie ciekawi mnie jak wam się podoba moja twórczość. Jak się spodoba to mogę więcej podrzucić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Wielki powrót tego Pana,
Smutny, skromny, w okularach.
A napełnia go blask szczęścia,
Ego wielkie, warte cięcia,
Nie jak drzewa!

Znów powrócił lać swe
Nic dwa razy

Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte
''Do Polaków'' - wiersz ukraińskiego poety Tarasa Szewczenki

Gdyśmy byli kozakami,
Unii nie było
Z wolnymi braćmi Polakami
Wolno się nam żyło.

Kwitnęły stepy nam wesoło,
Kwitły sady nasze,
Niby lilie w około,
Tak to, bracie Lasze.

Dumne były matki nasze,
Bo wolnych rodziły.
Tak, mieliśmy, bracie Lasze
I wolność i siły.

Ale oto w imię Boga
Przyszli Jezuici,
Zapalona chata droga,
A my krwią obmyci!

O, tak bracie! W imię Boże
Wiggum89 - ''Do Polaków'' - wiersz ukraińskiego poety Tarasa Szewczenki

Gdyśmy byl...

źródło: comment_1650448444W9S7JXQlg6jk8XRnx25cNI.jpg

Pobierz
@Lecerdian:

Bolesław Leśmian

Pururawa i Urwasi

Pururawa w godzinie, gdy słońce mgły krasi,
Ujrzał nimfę wód przaśnych - Indiankę Urwasi.

Wynurzyła dłoń z wody, a za dłonią - głowę,
A niedługo - popierśną kibici połowę.

Górowała rozbieżnej pierścieniami fali,
Palcami z lekka pierśnych tykając korali.

Pururawa podpatrzył, jak nieśmiertelniało
Jej obciśle przywdziane powierzch ducha ciało.

Pomiażdżyła mu serce miłości nagłota -
Ją się skradać ku bogu ruchem snu i kota.

Porwał
Lecerdian - @Lecerdian: 

Bolesław Leśmian

Pururawa i Urwasi

Pururawa w godzi...

źródło: comment_1650417348MaLjOQbA15uVZJQ7QaZfG4.jpg

Pobierz
@Lecerdian:
Taka refleksja po terapii...

Gdy pytają o dzieciństwo

Ktoś rozbija mi na karku kosmos wodnej pałki
znów mam na palcach kurz i rany od chaszczy
a kamienie do procy sypią się z kieszeni gdy
zwisam z gałęzi nad omszałym bagnem

Psychoterapeutka mówi abym zaczął od początku
więc słońce przez liście i drzewny portal w światło
mój najstarszy save na tym koncie z buildem w ślepo
tak to się zaczęło przy
Mrok wieczorny — babcia siwa
przy kominku głową kiwa.
Nos jak haczyk, okulary,
Coś #!$%@? babsztyl stary.
Snuje bajdy niestworzone,
O królewnie #!$%@?,
O trzech braciach jak niewielu,
O matuli ich z burdelu,
Opowiada stare dzieje…
A na dworze wicher wieje.
Siądźcie społem panny, smyki,
Młodojebce, stare pryki
I nadstawcie dobrze uszy!
Choć na polu śnieżek prószy.
W domu ciepło i wygodnie…
Zostaw pan w spokoju spodnie!
Bo się wnet zawoła Mamy!…