Najgorsze w depresji i niepełnosprawności nie jest nawet sam ból, lecz to, że inni mogą o nim wiedzieć i nic z tym nie zrobić. Siostry mają swoje życie, dzieci, pracę, partnerów, plany. A ja jestem sama z mieszkaniem, którego nie umiem ogarnąć, z lekami, po które nie udało mi się pójść do psychiatry, i z głową, która nie daje mi spokoju. Niby żadna z nich nie mówi: „Czyż jestem stróżem siostry mojej?”,
Dziś siostrzeniec ma komunię. Nie idę. Powiedziałam to już wiele miesięcy temu, ale wczoraj temat i tak wrócił. G. zapytała, czy jednak nie pójdę. Powiedziałam, że nie. Usłyszałam, że szkoda, bo będzie się nudzić na obiedzie. No i właśnie. Dla niej to kwestia nudy. Dla mnie to ryzyko silnego DPDR, mdłości i kompletnego rozregulowania w sytuacji rodzinnej. Zajebiście być mną, mieć ciało, które przy jakiejkolwiek bliskości reaguje tak, jakby było w zagrożeniu.
Pamiętam, jak na kolonii nad morzem z kolegą z podstawówki obiecaliśmy sobie pewnego letniego wieczoru, że nigdy nie będziemy pić alkoholu, palić papierosów i że nie urwiemy kontaktu, gdy pójdziemy do innych szkół.
Jak łatwo się domyślić - nie udało się dotrzymać żadnej z trzech obietnic, ale mimo wszystko czasem wracam do tego momentu, bo jest on taki "romantyczny" i
Idę do bankomatu wpłacić hajsiwo. Od pół roku mam system kopert i polecam, pieniądze się tak nie rozchodzą minusem jest to, że nigdy nie mam nic na koncie i jak coś trzeba kupić to trzeba iść wpłacić.
@poorepsilon: ja w ogole usunalem konto w banku jako przeciwnik elektronicznych pieniedzy i widze jak duzo problemow jest pezy platnosciach. Trzeba kogos prosic czy cos i oddawać fizyczny hajs xD. Mamw razenie, ze specjalnie tak robis, zeby ludzi zniechecic
Ale żenada. Kupiłam sobie kanapkę w żabce z zamiarem zjedzenia ją w lesie przy stawie. Siadam nad stawem, a kanapki nie ma. Zapomniałam jej wziąć. A nie cofnę się po nią, bo ponad godzina minęła od zakupu i wstydzę się. Poza tym, pewnie nawet z paragonem by mi jej nie dali XD ale ze mnie dzban jpdl