Historia która wydarzyła mi się chyba w 2016, dokładnie jakoś latem gdy chodziłem jeszcze do szkoły.
Otóż, kiedyś lubiłem jeździć wraz z kumplem rowerem po naszej okolicy, zwiedzać inne wiochy itp. Któregoś dnia skończyliśmy naszą wyprawę około 22 wieczorem, i rozstaliśmy się na rozwidleniu dróg. On pojechał drogą w prawo prowadzącą do jego wiochy a ja w lewo prowadzącą do mojej wiochy. Około trzystu metrów w głąb drogi w którą wjechałem za
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Tandem1: Zawsze mnie rozpi##dala to gadanie o "halucynacjach / przewidzeniach". Dlaczego uciekałeś? Ja bym tam został i obserwował (ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง
  • Odpowiedz
przyczepie sie tylko do jednego, przyjmując ze to prawda, to bardzo ciezko określić wysokość i rozmiar tskiego obiektu nie majac punktu odniesienia, rownie dobrze to moglo byc 700 metrów tylko światła były bardzo mocne
  • Odpowiedz
  • 1
@mamypo20lat: po kolei wszystko, za gówniaka oglądałem wyrywkowo pomijając intro ze straszną melodią i chcę wszystko to nadrobić jako wielki fan zjawisk paranormalnych
  • Odpowiedz
Wiem, że pora niezbyt korzystna i walkowana wiele razy, ale - mieliscie kiedyś do czynienia z zjawiskami paranormalnymi? U mnie było tak: Po śmierci dziadka w łazience jego domu po północy zapaliło się światło w łazience (możliwa awaria bardzo starej instalacji - nie wiem)
Noc przed śmiercią jednej z babć o godzinie 00:03 w drugim pokoju usłyszeliśmy z mamą i siostrą zasypiając przesuwanie krzesła i to jak ktoś z wielkim trudem porusza
  • 65
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@RazDwaOsiem 200 lat temu , nikt sobie nie wyobrażał że bedzie można oglądać i rozmawiać innego człowieka kiedy się chce na drugim końcu ziemi, a uważali się że pewnie wiedzą bardzo dużo, dziś też tak myślimy, a pewnie jest mnóstwo do odkrycia w tym może akurat te nie do wyjaśnienia paranormalne zdarzenia, i może mają związek z tym o czym się teraz sądzi jako zabobonach kto wie różnie może być -
  • Odpowiedz
@RazDwaOsiem: Miałam tak nie raz, ciężko jednoznacznie powiedzieć czy to umysł płata figle czy to się działo naprawdę. Dzień po śmierci kolegi siedzialam sama w nocy w kuchni i słyszałam kroki po podłodze. Nie wydaje mi się żeby to mogło być coś innego. Na podłogach płytki wiec to nie było odkształcenie się drewna czy coś. Jak zmarł teść mojego wujka moim rodzicom zepsuły się wesołe dzwonki w telefonach. A były
  • Odpowiedz