Moja żona to cholerny sknerus iw dodatku najgorszy typ klienta i nie mogę tego zwalczyć. To wszystko przez fakt, że wychowywała się w skrajnej biedzie. Rodzina utrzymywała się z malutkiego gospodarstwa rolnego.
Zarabiamy oboje porównywalnie. Ona nawet ciut więcej ode mnie. Mamy nowy dom, dwa samochody. Odkładamy miesięcznie 3-5 tys po opłaceniu kredytu i uwzględnieniu wszystkich kosztów rocznych typu ubezpieczenia, utrzymanie domu itp, więc nie jest źle.
























Teraz niby wszystko spłacone, w sumie nie muszę już specjalnie na nic odkładać, a i tak w głowie dalej siedzi