#anonimowemirkowyznania
Mirko, mój tata miał raka pęcherzyka żółciowego.
Miał, bo nieświadomie lekarze mu go wycięli (tata skarżył się na dolegliwości z pęcherzykiem).
Po operacji bolało go w boku w brzuchu.
Okazało się, że to przerzut z tego raka.
Jutro ma pierwszą chemię.
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: To zależy od wielu czynników. Po pierwsze jaki jest to rodzaj raka? Po drugie czy okoliczne węzły chłonne są zajęte? Dalej, czy są kolejne przerzuty?
To, że tato jest pozytywny to bardzo ważne. Niektórzy po takim wyroku jakim jest rak tracą zupełnie wolę walki i to ich zabija. Poza standardowym leczeniem (resekcja kolejnego guza, chemia, naświetlania) warto zadbać o dietę. Poszukaj dla taty dobrego dietetyka który specjalizuje się w
  • Odpowiedz
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2196340240405941&set=a.172712779435374.35046.100000899594377&type=3 (,)

Tu mama Martyny. Piszę do Was bo mam do przekazania smutną wiadomość. Wczoraj zgasło nasze słońce...Martynka odeszła spokojnie w domu wśród najbliższych.

Msza pożegnalna odbędzie się 4 lipca w środę o godz. 10 w Wodzisławiu Śląskim w Kościele Świętego Herberta przy ulicy Radlińskiej 52.

Martyna spocznie na cmentarzu przy ulicy Bogumińskiej.
  • Odpowiedz
Kochani,

bardzo długo milczałam, jednak przez cały ten czas miałam Was w głowie, w najcieplejszej myśli. Doświadczenie choroby okazało się może nie tyle trudniejsze niż się spodziewałam, co po prostu bardziej wymagające. Mówiłam ciągle (niemal automatycznie), że choroba ta jest "nasza", gdyż, po pierwsze, współodczuwałam i, po drugie, czego nie mówiłam wcześniej, jednocześnie sama nieprzerwanie niosłam i niosę swoją słabość, którą od sześciu lat jest depresja. Nie zagłębiając się w naukowe terminy, książki
vitreux - Kochani,

bardzo długo milczałam, jednak przez cały ten czas miałam Was w...

źródło: comment_paryTTFfw7zEPiocIT3GPqcRfVxLjkvq.jpg

Pobierz
  • 110
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mireczki,

Czy ktoś z Was spotkał się z suplementami marki #duolife?
Bliska mi osoba jest chora na nowotwór złośliwy, no i stara się teraz jak najbardziej zdrowo odżywiać oraz suplementować, by wspomóc organizm w walce z tym cholerstwem. Niestety, moim zdaniem to co używa, żadne suplementy, a po prostu skok na kasę osób, które chcą zarobić na chorych w potrzebie.

Zobaczcie zresztą na te filmiki - https://www.youtube.com/results?search_query=duolife , no dla mnie
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@onionhero: Niestety wali ściemą na kilometr.
Z własnego doświadczenia, najważniejsze w walce z chorobą jest dobre odżywianie. Sugeruję poszukać lekarza dietetyka, tylko nie jakiegoś szarlatana z butelką lewoskrętnej witaminy i sokiem z buraka. Nie wiem na jakim etapie jest choroba, ale dobrze dobrana dieta potrafi znacznie zmniejszyć dolegliwości w trakcie chemioterapii. Suplementację czymkolwiek w trakcie leczenia skonsultuj z lekarzem, lepiej zgrzeszyć nadgorliwością niż obudzić się z ręką w nocniku.
Odpowiedź
  • Odpowiedz
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania


Moje życie nigdy nie było łatwe. Moi rodzice byli chorzy na AIDS, i wbrew temu co sobie pomyślicie - bardzo ich kochałam. Mama miała AIDS już podczas ciąży ze mną i siostrą. Nigdy nie miałam do nich o to żalu, bo wiedziałam, że nawet jeśli to ich wina to nie miałam na to wpływu. Pogodziłam się z tym że jestem chora. Całe moje życie to częste wizyty w szpitalach,
  • 19
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mam takie pytania dla ludzi których rodzic bądź rodzice chorują bądź chorowali na raka

Jaki to był rodzaj/typ?

Co spowodowało że zaczeli się leczyć w tym kierunku (nie chodzi o same badania a np symptomy czy coś tego typu)?

Jak
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mireczki,

Szwagier ma 24 lata, wykryto u niego złośliwego, agresywnego mięsaka Ewinga.. Przypadek tak unikatowy, że lokalna placówka nie podejmie się chemii (Brzozów). Telefony po szpitalach w całej Polsce, miejsc praktycznie, że nie ma - chyba, że prywatnie. Może ktoś z Was przechodził temat z kimś z rodziny - jaki jest koszt chemii (jedna sesja)? Macie jakiekolwiek pomysły jak ogarnąć jakieś leczenie, gdzie dzwonić? Staramy się wierzyć, że uda się mu wyjść
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@sylwke3100: Ja miałam pewnie jakiś uraz obojczyka w przeszłości, zmiana bywa bolesna ale tylko przy długotrwałym ucisku np. ubraniem czy paskiem od torebki, guz sam z siebie nie boli, mam to od wielu lat, lekarze stwierdzili żeby nie ruszać jeśli się nie powiększa i nie jest uciążliwy.
  • Odpowiedz