Trzy tygodnie. Trzy tygodnie psu w dupę, a raczej w pysk. Tyle wytrzymałem bez biegania - i choć szwy po ugryzieniu jeszcze nie zdjęte, to ręka już w żaden sposób nie doskwiera, więcej czekania nie zdzierżę. Mimo lekkiego sprzeciwu żony postawiłem na swoim i wyrwałem się na krótką przebieżkę. Mimo że było dość późno - 5:30 - to po zakończeniu biegu nadal było jeszcze daleko do świtu.
Wszystko
Najnowsze
Archiwum
Trzy tygodnie. Trzy tygodnie psu w dupę, a raczej w pysk. Tyle wytrzymałem bez biegania - i choć szwy po ugryzieniu jeszcze nie zdjęte, to ręka już w żaden sposób nie doskwiera, więcej czekania nie zdzierżę. Mimo lekkiego sprzeciwu żony postawiłem na swoim i wyrwałem się na krótką przebieżkę. Mimo że było dość późno - 5:30 - to po zakończeniu biegu nadal było jeszcze daleko do świtu.
źródło: comment_2bp1ps591S4ygps0kvZeUTWi8sRY3zs6.jpg
Pobierz- 49
- 463
- 112
- 219
Po jednodniowej przerwie wracam do zabawy. Pospałem nieco dłużej, zamarudziłem, koty zamarudziły i jakoś się zebrałem do biegania dopiero o 5:20.
Szczęśliwie już nie padało, choć mokrego asfaltu i błota było sporo. Temperatura grzeczna - 2,5 stopnia powyżej zera, a mimo wiatru (dzięki któremu maska nadal czeka na swoją inaugurację sezonu) nie było jakoś dotkliwie zimno - ba, rzekłbym że nawet chwilami było miłe ciepełko. Krótkie ciuchy spokojnie wystarczyły
źródło: comment_vHxHzrE85Z57YQ69UNl0VixODRLZvXQl.jpg
PobierzChyba model "sobota rano + niedziela wieczór" zaczyna mi pasować - oba biegi mogę odbyć bez specjalnego pośpiechu, z czystą przyjemnością no i na dłuższych trasach ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nie ma stresów w poniedziałek rano, można się wyspać... same profity!
Tym razem wybrałem trasę przez miasto - trzeba było podskoczyć do babci i pomóc w szukaniu wahadełka, które było absolutnie niezbędne ( ͡º ͜ʖ͡º)
Dobiegłem,
źródło: comment_qv5PlSVm1cVDjRUGhPh41Bf8idLhhbqX.jpg
PobierzNo i wczoraj niby wcześnie wstałem, ale dopadła mnie robota i nici wyszły z biegania. Tak więc dzisiaj, z okazji 11.11 postanowiłem zaliczyć 11+11 ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Pospałem uczciwie i w trasę ruszyłem dopiero o 6 - a że pierwsze 2 km mojej trasy prowadzą chodnikami, to już nawet nie brałem oświetlenia. Pogoda bardzo zachęcająca - umiarkowanie rześko (+5), właśnie przestał padać deszcz i
źródło: comment_9V4TxSyMd30zklMJhZpYyyNkBWjmxVGm.jpg
Pobierz- 3
źródło: comment_lmNmNZbG1mR2gaVIUDXG2zEolioKRiu2.jpg
Pobierz- 1
Kurde, przez te jaja z OVH prawie się zapomniałem dopisać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Brr, jakoś zimno mimo że niby prawie +3 na termometrze... Smogu nie było, ale już zaczynało gęstnieć. Biegło się umiarkowanie, listopadowo - ot tak żeby się przebiec.
Jutro rano, czyli niedługo, znowu sobie lecę - ale chyba już trzeba będzie w masce
źródło: comment_3VaSNHhH1oLilCeF0fZ1qCKByHvrChab.jpg
PobierzPatrząc na odczyty smogu wczoraj wieczorem bałem się, że czeka mnie pierwszy tej jesieni bieg w masce... a tu miła niespodzianka: powiało i pyk! smogu nie ma (ʘ‿ʘ) Do tego ciepło - 8 stopni, a wiatr nawet umiarkowany...
Wybiegłem o 5:15 i planowałem 12-13km spokojnym tempem - ale nadrobiłem trochę tu, trochę tam i wyszło 14 km luźnego relaksu :) Tempo bez szaleństw - w
źródło: comment_tfHMIoclWc2aaD4Ob9dQOpUzgJ2t8fzo.jpg
PobierzMiałem dzisiaj nie biegać... ale wczoraj wieczorem byliśmy na góralskim weselu (ech
@BenzoesanSodu jak ja Ci zazdroszczę widoku Tatr!!!) i tak koszmarnie się obżarłem, że dziś od rana mnie tylko w głowie męczył głos "IDŹ POBIEGAĆ TŁUŚCIOCHU" xD
Ale że rano zająłem się śniadaniem, potem spacer z rodziną do parku, aż w końcu nadejszła wiekopomna chwila gdy żona powiedziała "obiad" i równocześnie, czytając mi w myślach, "a Ty
źródło: comment_POSukAJ6bUO9DkHXiPqqcDyshtGgfwG4.jpg
PobierzDzisiaj czysty relaks! Wstałem późno, spokojnie się zebrałem i 06:10 ruszyłem na spokojną przebieżkę. Było już jasno, więc nie musiałem się ściskać żadnej pasami odblaskowymi czy lampkami. Było zaskakująco rześko – niecałe 4°C, spodziewałem się nieco wyższej temperatury. Świat był spowity lekką mgłą, z czasem gęstniejącą do totalnego mleka – wtedy trochę zaczynałem żałować że nie wziąłem rękawiczek. Widoki były przednie – rdzawe Słońce leniwie wspinające
źródło: comment_rPqmwm9psFiFNHFXVlmSbr9MGEshe7Ma.jpg
PobierzNo, w końcu raz wstałem zgodnie z planem ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ Mniejsza w tym zasługa budzików, większa kota który wskoczył żonie na głowę - instant awantura i nakaz eksmisji (zresztą pewnie o to sierściuchowi chodziło ( ͡º ͜ʖ͡º) Skorzystałem, zbierając ciuchy z suszarki. Tym oto sposobem udało mi się wyruszyć równo o 5.
Wychodząc przypomniałem sobie jak wczoraj @Kinja pisała o tym że
źródło: comment_t1UVBZrl8pKoBU0jHC6hVOXjYXGAnbgE.jpg
Pobierz- 1
- 1
No i zaspałem. Pobudka, drzemka, drzemka, oho, 4:30 no to wstajemy, JAK TO KUŹWA 5:15??? ( ͡° ʖ̯ ͡°)
No i ruszyłem dopiero o 5:30. Cieplutko, ponad 7 stopni, wiatr słaby ale i tak smog rozgoniony - warunki więc świetne. Biegło się średnio na jeża - a to trochę szybciej, a to wolniej... jakoś na te 4:55 starczyło, dobre i to. Tym bardziej, że trochę mi się nie chciało
źródło: comment_EGUquOFELKPzQyMXvB7vMA03FgjIMlsE.jpg
PobierzListopad czas zacząć ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Wczoraj jak się kładłem, to nie wiedziałem czy będę w stanie biegać rano - byłem zmęczony, obolały i generalnie czułem jakby mnie coś brało. Wziąłem gorącą kąpiel, uśpiłem dzieci i zasnąłem sam. Szczęśliwie dziś rano obudziłem się rześki i gotowy na nowy dzień - i tak o 5:10 wyszedłem na przebieżkę. Co prawda dziś wolne, ale moja trasa prowadzi tuż
źródło: comment_k2UkoJVwVtl7ZSQquputcoDasAevPTXQ.jpg
PobierzSłaby bieg na koniec słabego miesiąca. Wstałem uczciwie o 4:45, ale jak zszedłem do kuchni i sprawdziłem temperaturę, to okazało się że jestem w czarnej... 0,2° C w połączeniu z mocnym wiatrem to już nie są warunki do biegania w krótkim rękawku ( ͡° ͜ʖ ͡°) Sporo mi zeszło na grzebanie w szafie w sypialni tak cicho, by nie obudzić rodziny - w końcu
źródło: comment_KgF6LvioSvkjR8HcigYUi1tc3PxATom2.jpg
Pobierz- 1
- 1
No dobra. Dzisiaj było rześko. Na termometrze zaledwie 3°C, za oknem zaskakująco mocny wiatr - myślałem, że po tym jak wczoraj wieczorem się uspokoiło to już tak pozostanie...
Wczoraj było tak jak przewidywałem - rano ulewa, a że się nastawiłem na niebieganie to gdy się przejaśniło koło 14 to i tak nie miałem czasu... Wieczór trochę kusił, ale wewnętrzny leń wygrał ( ͡º ͜ʖ͡º)
źródło: comment_mQ7UrVArj0CCe5Vq2Xe1dCnaJvS6yEht.jpg
PobierzLeń jestem. Wczoraj o 5 padało i stwierdziłem, że obok żony w łóżku będzie zdecydowanie przytulniej ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dzisiaj... jakoś mi się zapomniało, że zamierzałem biegać xD i tylko co parę minut wduszałem drzemkę. W końcu kot zaczął jojczeć, a wypuszczając go uświadomiłem sobie, że przecież jest rano, nie pada i wypadałoby się przebiec... Jakoś się pozbierałem i o 5:45 wyszedłem przed dom.
Prognozy się sprawdziły.
źródło: comment_uFkZcxBVmskHHbQvqjOJdyTenzYnGLPM.jpg
PobierzNo tak, jak nie wrzucę przed wyjściem do roboty to w cholerę zapomnę...
Rano zaspałem, koty darły mordę o żarcie, nie mogłem znaleźć nerki na telefon... wszystko przeciwko człowiekowi. Koniec końców telefon do łapy i poszedłem biegać o 6:30.
Nadal było ciemno, ale przynajmniej ciepło - powyżej 10°C. Niby miała być bezdeszczowa noc, ale ulice były mokrusieńkie jakby ledwo co przestało padać. Słaby, ale stały wiatr przewiał smog,
źródło: comment_MQEUJcIGvusKQeVJWX7WldwjJOL1csWc.jpg
Pobierz- 1
A ja osobiście nie widzę sensu wydawania sporej kasy na zegarek biegowy - taki ajfon ma jednak mocniejszą baterię i większą antenę GPS, a wolę 150g na pasku niż 110g na nadgarstku ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Byłżebym zapomniał się dopisać... Ale zaraz, ostatni wpis 15h temu? Co tak wszystkich wymiotło?
Dziś późny bieg - czuwałem przy młodym i zebrałem się dopiero niewiele przed 6. Zaleta taka, że od wczorajszej ulewy upłynęło na tyle więcej czasu, że kałuże zdążyły nieco wsiąknąć.
Całodzienne opady zrobiły swoje, temperatura spadła poniżej 6°C a do tego doszedł chwilami nieco mocniejszy wiatr, który pięknie rozgonił paskudny smog ( ͡° ͜ʖ
źródło: comment_qysjm6SjH8VQDdqpSZmOPhyoMMiCniL6.jpg
PobierzUff, nareszcie coś sensownie pobiegane ( ͡º ͜ʖ͡º)
Plany były inne - wyjazd do Makowa, dziś rano przelot przez Grzechynię... a tu młody tak się rozchorował, że wszystko stanęło na głowie. Nawet dziś rano nie pobiegałem, bo mały tak dawał czadu w nocy że rano zastąpiłem na stanowisku półprzytomną żonę. Szczęśliwie po południu już było lepiej, więc postanowiłem sobie strzelić dwie godzinki relaksu (。
źródło: comment_2Woqb6PoXWtYkKBUmAYMVldaf5ot4CA7.jpg
Pobierz- 2
- 1









Powrotu do biegania ciąg dalszy - tym razem już nieco odważniejszy dystans. Nic mnie specjalnie nie goniło, więc spokojnie wstałem o 6 by już 15 minut później wyruszyć w trasę.
Miła pogoda: rześkie -1, mocny wiatr rozwiał smog w cholerę i można było spokojnie polecieć bez maski - lubię swobodnie oddychać :) W ogóle ujemne temperatury są super - suche powietrze rekompensuje zimno. Fajnie gdyby się miało tak utrzymać
źródło: comment_NyFYFT6Co5icTqKW77EebgwJzNzj35n1.jpg
Pobierz@enron: czyli tym razem bez psów? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Nastruj: ciułały i inne szczuropsy są z definicji p------e ( ͡° ͜ʖ ͡°)