Ach ten Maków i Grzechynia... Nie sposób nie kochać tych okolic gdy pachną łąki, śpiewają ptaki, szumią strumienie... (╯ ͜ʖ╰)
Dziś nieco późniejszy start niż planowałem - 5:30, ale postanowiłem zaliczyć standardową trasę nad Natanka. Szło ciężko jak zawsze - uwielbiam to katowanie się pod górę, okraszone pięknymi widokami... Potem chwila zadumy i zapierdzielanko na połamanie nóg - aż do ostatniego, masakrycznego podbiegu... A teraz, 2000kcal





Wczoraj wstałem przed 5, ale dorwała mnie taka totalna niechcica, że zamiast pójść pobiegać - pomachałem sobie tylko trochę hantlami. Może za późno spać poszedłem, diabli wiedzą...
Za to dzisiaj wstałem pełen ochoty i energii, ekspresowo się ubrałem, wpuściłem i nakarmiłem koty i o 5:01 wyruszyłem w trasę. Choć Słońce ledwo wstawało, to było już 15°C - współczuję jak ktoś późnej będzie biegał ( ͡º ͜ʖ͡º
źródło: comment_xLsxlDOtYOdE2Qrz6D8WfWlgkNUKWghg.jpg
Pobierzźródło: comment_nxDqghywvrH3tkVKQdk5sQDIr1xJB5QB.jpg
Pobierz