Czy tylko ja mam wrażenie, że w 2026 roku bycie konsumentem w Polsce to sport ekstremalny dla ludzi o stalowych nerwach?
Idziesz do sklepu po masło - kiedyś 250g, potem 200g, teraz coraz częściej straszy 170g w tej samej cenie. Kupujesz chipsy - w środku więcej azotu niż ziemniaków. Zamawiasz burgera w knajpie, płacisz 50 zł, a dostajesz coś, co rozmiarem przypomina zestaw dla dzieci. Do tego dochodzą „noworoczne aktualizacje” cen prądu
Idziesz do sklepu po masło - kiedyś 250g, potem 200g, teraz coraz częściej straszy 170g w tej samej cenie. Kupujesz chipsy - w środku więcej azotu niż ziemniaków. Zamawiasz burgera w knajpie, płacisz 50 zł, a dostajesz coś, co rozmiarem przypomina zestaw dla dzieci. Do tego dochodzą „noworoczne aktualizacje” cen prądu













Nie sądzę.
Mam niefart mieszkać przy ulicy toteż szum aut jest wyraźny, a latem to nocnych debili nie brakuje gazujących swoje gruzy z modyfikowanymi tłumikami. Ale łupnie i przejedzie i go nie ma. Pewnie zaraz będzie następny i to też można się zdenerwować lub przebudzić, ale jak głupie bydle zacznie ujadać to nie wiadomo kiedy skończy. Za 5 minut? 10? Nigdy nie wiesz.