Obecny wskaźnik niskiej dzietności wynika z tego, że duża liczba kobiet pozostaje bezdzietna, ale już te, które dzieci mają ich średnio 1,9, natomiast wielokrotnie słyszałem, że w połowie lat 90-tych i na początku 2000 niska dzietność wynikała z większej liczby jedynaków, czy ktoś widział dane potwierdzające tą opinie?
#demografia #dzieci
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@HaPe: Tak jest prawie wszędzie, widziałem statystyki dla Japonii, tam kobiety, które mają dzieci maja nawet ich więcej niż kiedyś (różnica była w granicach błędu statystycznego - 0.1 punkta), ale zamiast kilku procent bezdzietnych teraz mają ich z 30-40. Według mnie to nie jest dziwne, bo największa bariera dla normalnej dzietności to nie finanse, nie dostępność mieszkań, ale po prostu to, że LUDZIE SĄ SAMOTNI. Niektórym to pasuje (są alone,
  • Odpowiedz
@astridatreides No niekoniecznie bo w złotych latach patriarchatu nie było na to parcia ponieważ system był tak skonstruowany że pracujący mężczyzna był w stanie utrzymać całą rodzinę.

Po za tym skoro to wina facetów a większość kobiet deklaruje się jako feministki to dlaczego z tym nie walczycie? Gdzie ostatnio był sondaż że większość kobiet ma poglądy lewicowe ale jeżeli chodzi o finanse to już bliżej trad xD
  • Odpowiedz
@astridatreides
Też nie wiem dlaczego ale naprawdę pierwszy raz w życiu komuś się w oczy zaśmiałem.

Wiesz skręt w prawo wynika z tego że kobiety i lewica zostawiły facetów samych sobie - wielu z nas brało udział w strajkach kobiet ale no jak przyszło co do czego z poborem to nagle nikt z kobiet nie protestował xD Tak samo też ilość osób głosujących na konfe to po prostu skutek tego że
  • Odpowiedz
Ja się nie obawiam że demografia będzie zła. Rządy będą musieli podnosić podatki. No chyba że młodzi na takich warunkach nie będą chcieli w ogóle pracować. I wtedy wejdzie na scenę polityczną taki młody dynamiczniak Lenin, i przypomni jak dawnej starych dziadów wywożono wozem do lasu i tam zostawiano. Może ci co mają dzieci (nie psieci) przeżyją.
Jeśli obawiacie się że jak ci biedni młodzi będą pruć żyły, by zapewnić godną starość,
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Ale jak to, przecież na emerytury pieniądze weźmie się z powietrza, dokładnie tak samo jak dzisiaj, wypłacają 4k ludziom, których składki wynosiły 50pln.
Można też robić tak jak dzisiaj, podnosić w nieskończoność minimalną, co zwiększa składkę zus, i obniżyć jeszcze wiek emerytalny kobiet na 50 lat, już teraz żyją średnio 23 lata na emeryturze, a przecież mogłyby 33.
  • Odpowiedz
@olokynsims: no właśnie, obecnie sytuacja i w połowie nie jest taka zła jak się zapowiada, a już teraz młodzi mają gdzieś zapieprzanie na staruchów, bez żadnych perspektyw życiowych, bez możliwości kupić mieszkanie czy się dorobić.
Powoli wrócimy do modelu, gdzie rodzicami się opiekują dzieci. A w takim modelu ta opieka nie była obowiązkowa, nie biorąc pod uwagę presję społeczną.
Jak postawić podatkami młodych pod ścianę, to zaczną decydować nie głosy,
  • Odpowiedz
@PfefferWerfer i co, robisz to wszystko zarabiając w okolicach średniej krajowej, wykonując taki zwyczajny zawód, jak ten pracownik na taśmie w fabryce? Czy rada jest taka, że wystarczy być w top procencie najlepiej zarabiających i wtedy się da ogarnąć podstawowe potrzeby?
  • Odpowiedz
@PfefferWerfer czyli uważasz że zwykłego pracownika nie powinno być stać na podstawę do życia jak mieszkanie kiedy pracuje w pl tylko niech każdy wyjezdza za granicę? To moze wgl niech wszyscy wyjadą i zagrajmy ten kraj( ͡º ͜ʖ͡º)
  • Odpowiedz
Mówiąc szczerze to uważam, że czeka nas bieda, głód i nędza w perspektywie nastu lat jakiego ludzkość nie widziała może od czasu Wielkiego Kryzysu, a może i bardziej. Wjeżdżamy bez pilota w same kryzysy, którym nie wiemy jak zaradzić nie tylko jako Polsza (bo nasz bantustan to już na 100% nie ogarnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)), ale i świat.

Kryzys demograficzny, który spowoduje implozję systemu Ponziego na całym świecie (zarówno emerytalny, jak
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Osób z więcej niż 3 mieszkaniami (bo w Polsce tylko beton) - może jakieś 0.5% spoleczeństwa.


@Zielonka021124: w dobie wielkiego kryzysu mieszkania będą bez wartości. Własny dom ze studnią, polem i ogrodem pozwoli na przetrwanie
  • Odpowiedz
@Zielonka021124: nie wiadomo co będzie. Ludzkość przewidywała już koniec wszystkiego wiele razy.
Z drugiej strony masz np. sztuczną inteligencję, która ma szansę rozwinąć się do tego stopnia, że nie będzie miał znaczenia ubytek ludzi z rynku pracy.

Poczekamy zobaczymy. Trza się przygotować na najgorsze a liczyć na najlepsze.
  • Odpowiedz
@Jarkendarion: Nie potrzebujemy wyżu ani rodzin wielodzietnych, potrzebujemy zwykłych rodzin z 2-3 dzieci i to w zupełności by wystarczyło. Taka liczba gwarantuje stosunkowo prostą zastępowalność zawodową - na miejsce dziadka schodzącego z rynku pracy wchodzi wnuczek w takiej samej liczbie i system się spina bez większej konkurencji.

Ale że od 35 lat mamy zapaść to w sumie wyrok już zapadł i nie da się nic zrobić. Teraz żeby wyrównać braki
  • Odpowiedz
@Jarkendarion: nie wiem co za chochoła sobie zbudowałeś i po co go obalasz
nie potrzebujemy dużych rodzin, wystarczy 2-3 dzieci żeby wskaźnik urodzeń na poziomie 2.1 zagwarantował przynajmniej utrzymanie się obecnej populacji a nie wymarcie i gerontokrację
  • Odpowiedz
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Po 5-10 mieszkań mają często starsze osoby, w wieku zawałowym. A wy chcecie dodatkowo kataster wprowadzać od trzeciego i ich dodatkowo stresować. Normalni jesteście?
Rozumiem, że problemy budżetowe etc., ale to można inaczej skompensować przykładowo podnieść PIT. Młody ponad 30 lat wytrzyma, trochę więcej będzie musiał pracować na ratę/wynajem, podatki, czynsze, utrzymanie.
Najwyżej nie będzie miał siły spłodzić drugiego dziecka, ale tak to nic się nie stanie. Proste.

#nieruchomosci #
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Makarow: Emancypacja kobiet to między płciowy dylemat więźnia i nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji.

Dylemat więźnia – problem w teorii gier. Jest oparty na dwuosobowej grze o niezerowej sumie, w której każdy z graczy może zyskać, zdradzając przeciwnika, ale obaj stracą, jeśli obaj będą zdradzać
  • Odpowiedz
@dodany: Ja jestem skłonny uwierzyć że globalny system po prostu optymalizuje na jakieś 1-2 kroki do przodu, bo dalej i tak nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkich oczywistych i nieoczywistych konsekwencji swoich działań.

To że krótkoterminowe podwojenie dostępnej siły roboczej spowoduje zapaść demograficzną i spadek zarówno siły roboczej jak i konsumentów/podatników nie było korzystne gdy to planowano - bo przecież gdy wdrażano cały ten szajs to o robotach, AI, komputerach
  • Odpowiedz
Taka ciekawostka a propos ludności w Polsce
w 1921: było 27 mln ludzi,
w 1938: 34,8 mln (czyli tuż przed wojną)
w 1946: 23,9 mln (czyli tuż po wojnie)
w 1970: 32,6 mln (tu +/- przekraczamy 30 mln)
w 1978: 35 mln
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach