Stwierdził, że za 4600 netto nie będzie „z---------ł za dwóch w stresie” – zrobił co mógł w tempie adekwatnym do zarobków, w piątek jak kierownik kazał mu przyjść na 6 i siedzieć „aż nie skończy” – a potem dokończyć w sobotę i niedzielę, bo i tak by się w piątek nie wyrobił, to wziął NŻ, w weekend nie odbierał telefonu a w poniedziałek poszedł na L4 bo coś go plecy bolały…
No i ogólnie moje pytanie do was – co sądzicie o tym, że firmy opierają wielkie kontrakty na osobach zarabiających jakieś grosze i często jest tak, że za rzecz X odpowiada nie cały dział, a jedna konkretna osoba – wystarczy, że się przeziębi i już wszystko leży.
Bo





















Fajnie, że rząd nałożył podatek na banki, ale ta kasa nie zostanie zwrócona obywatelom. To tak jakby rząd nałożył podatek na obywateli - dla przeciętnego obywatela to wszystko jedno czy kasę zgarnia rząd czy bank, ważne, że kasy nie ma.