W sobotę poleciałem 50km w Jakuszycach ale niestety po 32km odpuściłem z powodu kontuzji :( Jednak jeszcze za słaby jestem na górskie ultra :( na ten moment zostaje bieganko po płaskim :) Więc za ok. miesiąc widzimy się na maratonie w Poznaniu :)
WIATR............ wschodni południowo-wschodni (ESE) z prędkością 6 km/h WIDZIALNOŚĆ...... powyżej 10 kilometrów CHMURY........... bezchmurne niebo TEMPERATURA...... 12
Wiem, znowu się lenię. Nawet wczoraj jakoś nie dopisałem, masakra ( ͡°ʖ̯͡°) No ale co poradzić - dobrze mnie znacie, wiecie że trudno o większego lenia - pozostaje mnie ignorować albo akceptować ( ͡º͜ʖ͡º)
Ten tydzień przebiegł bez jakichś szczególnych fajerwerków. Miało być ciut więcej,
Wystarczy tego odpoczynku i regeneracji. Nowy tydzień zaczynam konkret treningiem beztlenowym. Interwały 2x800m, 6x400m i 5x200m, w tempie odpowiednio 4:10, 4:05 i 3:55. Poszło gładko, nogi niosły, serducho grało. Oby tak dalej, bo teraz 2 tygodnie mocne, dużo interwałów, biegów tempowych i kilometrów do nakręcenia.
A coś mnie nosi rankami ostatnio ( ͡º͜ʖ͡º) Czy tam nocami, jak koleżanka określiła - w sumie coś w tym jest, bo dziś rano biegnąc przez nieoświetlony fragment parku bardzo żałowałem, że nie mam oświetlenia xD
Wczoraj późna zmiana i niestety trzeba było wsiąść na mechaniczne diabelstwo.
W planie m.in. 2x18 min @ 4:45/km. Garmin tradycyjnie na bieżni pokazywał tempo wyliczane chyba z faz księżyca, ale bieżnia twierdzi, że zadanie wykonane. Weszło zaskakująco leciutko, tętna też nie wywaliło ᕙ(
Jakoś tak dzisiaj sam nie wiem, nie szło coś. Nogi troszkę ciężkie, tętno lekko wysokie i walczyłem strasznie nad utrzymaniem tempa 4:30. Do zrobienia było 2x2km/2km, na zmianę 5:10/4:30, więc ogólnie wykręcone jak należy, ale brak zadowolenia po treningu.
Treningi z tygodnia. Kilometry mniejsze, bo deload jest grany. Przede mną ostatnia faza przygotowań, czyli to ten moment, gdzie wszystko może pójść się kochać...
... ta, widać jak ten pozytywizm wylewa się ze mnie hektolitrami...
No i kolejny miesiąc za mną. Dzisiejszy long całkiem solidny, ładnie podbił przebieg, więc sierpień zamykam z nowym rekordem 257,4km. Na wiosnę myślałem, że wyczynem będzie dobić 200km w jakimś miesiącu, a tu proszę jaka nadwyżka mi wyszła.
No i miesiąc kończyny prawdopodobnie mając na liczniku 115 km (⌐͡■͜ʖ͡■) Początkowy plan zakładał 150 potem został zmieniony na 100, spotykamy się tak w 1/3 tego więc jest ok
A my swoje ( ͡°͜ʖ͡°) Long coraz dłuższy, bo maraton coraz bliżej, no jest lekki cykor xD Chociaż łydka i kostka odpowiednio rozbiegane i już nie dokuczają (⌐͡■͜ʖ͡
Z ostatniego tygodnia.
W sobotę poleciałem 50km w Jakuszycach ale niestety po 32km odpuściłem z powodu kontuzji :( Jednak jeszcze za słaby jestem na górskie ultra :( na ten moment zostaje bieganko po płaskim :) Więc za ok. miesiąc widzimy się na maratonie w Poznaniu :)
#