Żona krzyczy na dziecko. Rozmowa nie pomaga.
Rozumiem stanowczy, nakazujący ton, bo dziecko trzeba wychowywać i czasem może być nieprzyjemnie. Rozumiem też okrzyk typu "stój!" "Zostaw!" itp. ze względów bezpieczeństwa.
Nie rozumiem krzyku z emocji i frustracji. Nasze dziecko to nie worek do emocjonalnego obijania.










![[ANGIELSKI] Jak firma uzależnia dzieci od swojej produkcji i jakie ma to skutki](https://wykop.pl/cdn/c3397993/b6e640ba399028fae6b7d1c7aee84e999153e300adc0f563fc5274a45a653906,w220h142.png)
#zwiazki #s--s #logikarozowychpaskow
Ja juz nie wiem co robic. Mam spoko dziewczyne, bez większych problemow, całkiem zaradna. Czasem jest logikarozowych ale ogólnie nie narzekam.
Problem jest z seksem a raczej jego brakiem. Jestesmy ponad 2 lata ze sobą i tak jak na początku był codziennie to teraz praktycznie go nie ma... Nawet przez miesiąc. Ona nigdy jakoś nie inicjowała, ale wystarczyło, że ja to robiłem
Natomiast za mała ilość seksu to jedno, ale jeśli przy tym brak zaangażowania drugiej osoby w rozwiązanie problemu, to już jest poważny problem. I przez zaangażowanie nie mam na myśli nawet prób inicjowania, tylko np. choćby poruszenia samemu tego tematu