Oto znów nadchodzą oni. Rycerze obiektywu i obrońcy pustego chodnika.
Z zapartym tchem obserwuję tę nową, niezwykle „szlachetną” modę. Algorytmy aż płaczą ze wzruszenia, widząc ten nowoczesny patostreaming udający misję społeczną. Szerzyciele internetowej sprawiedliwości z powagą godną chirurgów naczyniowych tropią auta zaparkowane pięć centymetrów za linią. Bo przecież wcale nie chodzi o wyświetlenia, lajki i monetyzację

















Wychodzi na to że idąc na mecz z rodziną jako piknik możesz być porównany do gościa na bramce w klubie nocnym, który przy okazji ogarnia d---i. No chyba, że to Kraków to tam dochodzą jeszcze sprinty z maczetą.
Bo jeśli nie to idąc na mecz z rodziną jako piknik okazuje sie, że dołączasz do zorganizowanej grupy przestępczej