Kilka miesięcy temu, zanim usłyszałam o serialu, przeczytałam książkę "Doktórka od familoków". Wciągnęłam ją na raz. Po serialu oczekiwałam oddania głosu dzieciom- w końcu to wkoło nich toczyła się cała sprawa. Ich dolegliwości, strachy, obawy, życie w nowym odległym miejscu, bez mamy i taty. Leczenie, odtruwanie. Dalsze losy. W serialu dzieci są ledwie dodatkiem, kilka scen.
Za to dłużyzny o komunistach. Po pierwsze, to nawet nie miało















Jaki rząd po wyborach?