@DywanTv: No bez pionowego przyciągania będzie nie optymalnie, ale idzie żyć. Jakbyś przykleił się nogami do sufitu to byś mógł odwzorować ten ruch podciągania ciągnąc sztangę jak drążek przy podciąganiu xd.
@marcin_net: "tylko na co ci małe ilości" Przez przypadek powiedziałeś że kupowanie soli himalajskiej itp. nie ma sensu bo ilość minerałów w nich zawarta i tak jest mała, żeby wypełnić nią dzienne zapotrzebowanie min. na potas musiałbyś zjeść więcej niż KILO! Sól czy to kłodawska czy himalajska może posłużyć tylko jako źródło sodu (również minerał potrzebny człowiekowi i który jak każdy można przedawkować) i smaku.
@marcin_net: to nadal śmieszne ilości oblizując palce po obiedzie dostarczymy więcej minerałów, kupowanie soli himalajskiej jest okej jeżeli daje jakieś walory smakowe, w innym wypadku nie ma sensu tu nie ma żadnej magi co najwyżej placebo.
@DywanTv: Jeżeli boli staw to nielekceważyć i dotyczy to nie tylko kolan. Znaleźć przyczyne i wyleczyć. A przyczyn może byc mnóstwo : zły balans strukturalny(np. Słaba tylnia taśma), wady wrodzone/nabyte, zła technika ćwiczeń itp. Dlatego ogarnięty fizjo nie byle jaki "masażysta " i dobre źródła wiedzy.
Jest praktycznie niemożliwe, aby na pierwszy rzut oka odróżnić osobę cierpiącą na zaburzenie psychiczne od zdrowego człowieka. Istnieje wiele testów i metod psychiatrycznych, które stosowane są w celu sprawdzenia, co dzieje się w głowie pacjenta i aby ustalić, czy potrzebuje on pomocy.
@dawid110d: Nie aż takie głupie pytanie, np. papugom szkodzi takie lusterko w klatce i się przed tym przestrzega a potocznie się mówi ze "papuga ma mózg 5letniego dziecka"(czy cos takiego). Autorka możliwe że tym się sugerowała i bała się że jej dziecko "wydłubie sobie pióra" jak to w zwyczaju papugi robią przez lusterko czy coś.
@Karoleer: Nie tylko nogi są w dysproporcji, wiele osób upraszcza sobie takie elementy jak np. frontlever i robią go na pronacji (mniejsza dźwignia) gdzie powinno się robić retrakcje i depresje. Dużo osób w sw ma "wady postawy", silny przedni akton barku słabsze tyły i tak dalej ale to po prostu brak wiedzy lub bieg po skillsy, na siłowni to samo jest.
Szkoła podstawowa nr 323 na warszawskim Ursynowie, w listopadzie wprowadziła innowacyjny projekt i zrezygnowała z prac domowych. Jak sprawdziła się ta metoda, jak oceniają ją nauczyciele, uczniowie i wreszcie rodzice? - Dzieci stały się spokojniejsze, są bardzo kreatywne.
@Waldeck_13: U mnie w gimnazjum (Polska) , zadanie domowe sprawdzali maks. 1-3 osobom(według schematu lub losowo). Przecież cała lekcja by zleciała na sprawdzanie zadań u wszystkich. Czasem były takie zadania że trzeba było zostawić zeszyt po lekcjach do sprawdzenia ale to raz na miesiąc maks. Jeżeli nie podpadłeś i się kryłeś dało rade przejść nie odrabiając zadań domowych. Ja tylko w wyjątkowych okolicznościach robiłem wypracowanie (może 2 na rok?) z
@Waldeck_13 Ojciec jak się dowiedział o nieobecnościach to usprawiedliwiał a potem mnie ganił ale w szkole nie robił mi pod górkę. Na matmie też było wyrywkowo ale codziennie tej samej osoby nie spyta. Na polskim nie sprawdzała nam tak jak tobie i na innych przedmiotach również, by mieć klasyfikacje wystarczy chyba 45% obecności. Nie miałem sytuacji że nauczyciel dzwoni że kogoś nie ma na lekcji w żadnej szkole chyba tak nie
@Waldeck_13: Fakt trzeba mieć 51% a nie 45% frekwencji teraz sprawdziłem, ja może ominąłem blisko 45% i mi się pomieszało, ojciec był zły na to że wagaruje ale nie wiem po co miałby podjudzać nauczycieli do tego żebym nie zdał.
@Waldeck_13: https://forumprawne.org/dyskusja-ogolna/327760-nielkasyfikowanie.html Stąd wziąłem info, dodatkowo są testy klasyfikacyjne i poprawki, dużo bardziej da się nagiąć system niż ja to robiłem i zdać. Ja poprawke miałem raz w życiu, z polskiego. Ty pewnie nie miałeś to ci opowiem... było łatwiej niż na typowym sprawdzianie. Może to ty do jakiejś wysoko postawionej szkoły chodziłeś? fakt dziwak jestem ale bez przesady
@ehhhhh17: I nie miałem na każdym roku specjalnego planu obmyślonego w kalendarzu żeby mieć 45% wagarów w jednym roku może to było 30 w drugim 35 w trzecim 40-45(te liczby mi się pojawiają w głowie jak sobie przypominam) nie pamiętam ale pamiętam że gadało się o moich wagarach pod koniec roku.
Niedopuszczalne jest stosowanie nazw wyrobów mlecznych (jak mleko, śmietanka, masło czy ser) w przypadku produktów roślinnych – uznał Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu. Koniec z takimi nazwami jak mleko sojowe, migdałowa śmietanka czy masło z tofu.
@prawd: Po twojej odpowiedzi wychodzi że nie wiesz o czym mówisz. Białko w mleku to to samo białko które jest w w koncentracie białka serwatkowego (tak ten proszek co jedzą np. kulturyści) Kazeina to nazwa takiego białka w mleku. Po drugie gadanie tu o przyswajalności jest głupie bo wyjdziesz na hipokrytę jedząc mięso gdzie przyswajalność białka to ok. 90% zamiast białka jajka gdzie przyswajalność to 100% PS: mleko w proszku
@prawd: A ty znów przyswajalność, napisałem ci że jeżeli ona jest dla ciebie najważniejsza to nie jadł byś soi gdzie wartość biologiczna to z 60% ani mięsa bo 90% gdy jajko to 100% rozumiesz?
@prawd: Zależy o jakie właściwości chodzi ale fakt różni się. A co do meritum to mi to obojętnie byle z tyłu był napisany skład i makroskładniki. Ale wątpię by ktoś czytając "mleko sojowe" pomyślał że to "mleko krowie", i czy pomyli "ptasie mleczko" z "mleczkiem pszczelim" ?
@prawd: Ale zwykłego mleka też nie powinna dawać, tylko mleko modyfikowane jeżeli już. A jeżeli mówimy o dziecku np. 10latek to w ogóle nie musi pić mleka choć może. Człowiek nie żyje w symbiozie z krową jedno drugiego nie potrzebuje.
#allegro