Kiedyś miałem taki plan (jeszcze w technikum) , że gdy będą nocne mrozy tak ponad 20 stopni na minusie to kupię sobie flaszkę i pójdę gdzieś w las, przycupnę pod drzewem i obalę to 0,7 l, mając nadzieję, że umrę bezboleśnie z wychłodzenia. Odpuściłem sobie, bo miałem nadzieję, że wszystko się ułoży, a teraz nawet mrozów nie ma.
Wyjść tuż przed zimowym zmierzchem z domu (zima motzno), cieplutko ubranym, słuchawki w uszach a ze słuchawek jakiś pieniężny kawałek - ewentualnie niczego nie słuchamy i lekko uśmiechamy się do siebie, słuchając własnych, spokojnych myśli - To nasza ostatnia noc, mamy #!$%@? na ludzkość i własne/cudze troski -. Dźwigamy plecak, a w nim dwie żołądkowe czyste (lub co innego z prądem), #!$%@? do najbliższej budki z kebabem i zamawiamy
#samotnosc
Wyjść tuż przed zimowym zmierzchem z domu (zima motzno), cieplutko
ubranym, słuchawki w uszach a ze słuchawek jakiś pieniężny kawałek -
ewentualnie niczego nie słuchamy i lekko uśmiechamy się do siebie, słuchając
własnych, spokojnych myśli - To nasza ostatnia noc, mamy #!$%@? na ludzkość
i własne/cudze troski -. Dźwigamy plecak, a w nim dwie żołądkowe czyste (lub co
innego z prądem), #!$%@? do najbliższej budki z kebabem i zamawiamy