Długo nie czekałem, zamówiłem, przeczytałem "na raz" i dzisiaj chciałbym polecić książkę "Nauka i religia. Czy można je pogodzić?" (Daniel C. Dennett, Alvin Plantinga).
myślę, że taki system musiałby się zmieniać wraz z rozwojem takiej cywilizacji, więc ciężko dopasować jakiś jeden wspólny. Silnego kopa dałby takiej cywilizacji system pronaukowy, gdzie odkrycie metody naukowej pojawiłoby się relatywnie wcześnie, a dodatkowo ta cywilizacja znalazłaby sobie dodatkowe "nadnaturalne" uzasadnienie do jego rozwoju. Jednak nie mógłby to być jedyny filar takiego systemu.
Czemu Bóg pozwala na cierpienie zwierząt? I nie chodzi mi o zwierzęta, które żyją teraz, bo przecież można powiedzieć, że zwierzęta istnieją dla ludzi, wiele cierpień jest im zadawanych przez ludzi, którzy mają wolną wolę i jak mówi biblia to grzech człowieka sprowadził cierpienie na zwierzęta. Jest to niejakie usprawiedliwienie ich udręk, więc pomińmy problem zwierząt,
jedyne wyjaśnienie jakie spotkałem to mówiące coś o roli Szatana (Alvin Plantinga wspominał kiedyś o tym w kontekście ewolucji). Słabe to wyjaśnienie, ale jednocześnie najlepsze jakie ze strony chrześcijaństwa odnalazłem ("najlepsze", bo lepszego nie było, przynajmniej nie spotkałem).
Trzeba przyznać, że to zagadnienie jest bardzo rzadko poruszane w kontekście akceptacji przez chrześcijaństwo biologicznej ewolucji (argument ten pada częściej ze strony przeciwników ewolucji w dyskusjach z teistycznymi ewolucjonistami).
@wojna_idei: podoba mi się forma wywiadów, zamiast monologów - jest więcej uzasadniania swojego zdania zamiast wygłaszania opinii jako czegoś obiektywnego (przynajmniej takie miałem wrażenie oglądając inne filmy).
Dla tych co głosują na NIE jest to pytanie: Skąd w takim razie jesteśmy? (cały wszechświat, energia, materia itd)?''
Nie wiem, ale chętnie się dowiem :)
Ciekawą sprawą jest to, że pytanie "dlaczego istnieje coś, a nie nic" dotyczy nas wszystkich, wierzących, jak i niewierzących - niezależnie od tego jaka hipoteza jest prawdziwa, to nadal będzie trzeba zmierzyć się z wcześniejszym pytaniem.
Ateiści i ich konsekwencja. Dlaczego Michnik, który we wpisie żegnającym Adamowicza sugeruje że jest ateistą, czyli nie wierzy w to że on (jego dusza) nadal istnieje, mimo to zwraca się bezpośrednio do niego? Przecież wg ateizmu tej osoby już nie ma. #ateizm #wosp #zamach
coś w rodzaju formy poetyckiej... Serio, nie widać tego?
A tak przy okazji: ateizm obejmuje niewiarę w bogów, tylko i wyłącznie. Wiara w "życie po śmierci" to inny temat więc ateista wierzący w życie po śmierci - nie ma konfliktu, dziwne, ale nadal niesprzeczne z definicją (np. ktoś kto wierzy w hipotezę symulacji, czy coś takiego).
1. Kiedy kończy się życie? 2. Zespół zamknięcia. 3. Stan minimalnej świadomości. 4. Stan Wegetatywny. 5. Zwłoki to wartościowy materiał. 6. Czy chrześcijanie mają rację? Badanie elektryczności mózgu. 7. NDE - near death experience. 8. OUT-OF-BODY EXPERIENCE
Obecnie najlepszą odpowiedzią jest "Nie ma żadnych powodów, aby tak twierdzić". Tyle. Bardzo podobna odpowiedź do Twojej, ale nie ignoruje całego dorobku ludzkości, bo jednak ludzkość już coś wypracowała w tych
odpowiedzi na Twoje pytanie są oczywiste bo każdy potrafi sobie taką sytuację wyobrazić. Gorzej ze śmiercią bo np. ja nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Jak wygląda moja śmierć z mojej perspektywy?
Nie wiem co by te wyobrażenia mogły zmieniać. Sam proces umierania może wyglądać różnie. A sama śmierć równa się braku jakichkolwiek bodźców które można przyjąć, bo przestaje działać to, co te bodźce może analizować.
Mam kuzyna, lvl40, na fb ciągle posty tego typu jak poniżej. Jego krucjata antyklerykalna ciągnie się tylko na fb, bo co jakiś czas (a w cale nie jestem zbyt często), widzę go w kościele, ostatnio na pogrzebie widziałem jak komunię przyjmuje i śpiewa psalm normalnie z ludźmi #katolicyzm #bekazateistow
Co najlepsze, oczywiście jego niedawno urodzone dziecko musiało być ochrzczone, a starsza córka była u komunii. Może to być
@viktorPL: to raczej nie ateizm, a wiara w to, że "źli księża przejęli prawdziwą wiarą i ją wypaczają". Po co ateista miałby w kościele udawać wierzącego? Przed ludźmi? Przecież wtedy na FB też byłby cicho... ;)
Nastroje antyklerykalne zdarzają się również wśród wierzących.
Po całkiem długiej przerwie wracamy do intelektualnej onanizacji i tym razem na warsztat ponownie weźmiemy jeden z argumentów teistycznych. Argument szczególny, albowiem po stronie ateistycznej jest on nierzadko wyśmiewany jako bzdurny (co w zasadzie spotyka wszelkie argumenty teistyczne), a po stronie, której winien być orężem, również nie budzi większego entuzjazmu. Mowa o argumencie ontologicznym. I już teraz wypada zaznaczyć, że pojęć argumentu ontologicznego oraz dowodu ontologicznego będę używał zamiennie,
Kiedyś myślałem o argumencie ontologicznym w kontekście zbiorów - mamy Boga jako istotę najdoskonalszą oraz Wszechświat. Wszechświat nie jest Bogiem, Bóg nie jest Wszechświatem. Możemy utworzyć zbiór Z zawierający zarówno Boga jak i Wszechświat. Czy zatem zbiór Z nie będzie czymś doskonalszym od Boga? Zgodnie z definicją Boga zbiór Z będzie teraz Bogiem, czyli... Na trzeźwo nie da się tego ogarnąć :)
Może ona istnieć w innym wymiarze, innym świecie możliwym, albo być niewidzialna
@JackTheDevil90: zgadza się, tak jak wyżej napisałem jest to związane z rozmytą (nieprecyzyjną) definicją naszego King Konga, a nie z samym udowadnianiem nieistnienia. Jeśli wspólnie ustalimy, że chodzi o "zwierzę, które poza ponadprzeciętnymi rozmiarami nie wyróżnia się ponad innymi zwierzętami, bo jest formą biologiczną bez nadnaturalnych przymiotów" to już dość mocno zawęzimy naszą definicję i
Wymieniasz wiele elementów w definicji King Konga które druga strona może podważać, więc ciągle mowa o tym "podnoszeniu poprzeczki" związanego z niezbyt ścisłą definicją. Jednak wystarczy spojrzeć na przypadek (na to chciałem bardziej nakierować) w którym obie strony uznają, że myślą o tym samym King Kongu i o tym samym Pałacu Kultury i Nauki i nie dochodzi tutaj między nimi do sporu w tej kwestii, więc nie ma podnoszenia
Jak w hinduizmie tłumaczą sobie przyrost liczby ludności na świecie w kontekście reinkarnacji? Bo skoro jest na świecie określona liczba dusz w ciałach to jak człowiek umiera to jego dusza musi znaleźć wolne ciało. Ludzi na świecie wciąż przybywa więc normalne jest to że w końcu dusz będzie zbyt mało żeby obsadzić wszystkie ciała.
kilka odpowiedzi na szybko: - reinkarnacja nie musi dotyczyć tylko naszej planety, czy nawet wszechświata (nie dotyczy tylko ludzi, dlatego wiara w reinkarnację często jest uzasadnieniem weganizmu) - reinkarnacja nie musi być ograniczona czasem (wersja hardcor, która chyba nie występuje w religiach: brak ograniczeń w liniowym postrzeganiu czasu, czyli możliwa jest sytuacja, kiedy człowiek staje się oprawcą samego siebie w innym wcieleniu)
Hej Racjonalnie, może napiszesz coś o sobie i uzupełnisz dane w profilu?
Plantinga - to nazwisko pojawiało się w ostatnich miesiącach w filozoficznych wątkach, a dodatkowo napotkałem tę recenzję https://www.youtube.com/watch?v=EGeAL0ynJeE autorstwa @JackTheDevil90
Długo nie czekałem, zamówiłem, przeczytałem "na raz" i dzisiaj chciałbym polecić książkę "Nauka i religia. Czy można je pogodzić?" (Daniel C. Dennett, Alvin Plantinga).
źródło: comment_vZu78rQ7pxEitbwKHVDkVWdgI7Gwibmg.jpg
Pobierz@Dzukasero, @DaKnight, @KremuwkarzZbrodniarzSocjopata, @grzesiek23Gda, @gr8b8m8, @Prekambr, @Grodmar, @tlaziuk, @gaLlal, @neo_1995, @bitcoholic, @jan_zwyklak, @Antonyo77, @Dezyderat, @Mickson, @41B937B, @metalowy_pasterz
@JackTheDevil90: dzięki :)
Chętnie obejrzałbym kolejne recenzje tego typu pozycji które będą strawne dla "przeciętnego człowieka" ;)